w

Lipoproteina(a): ukryty czynnik ryzyka zawału, którego nie obniżysz dietą

Probówki z krwią do badania lipoproteiny(a) i oceny ryzyka sercowo-naczyniowego

O cholesterolu mówi się dużo, o ciśnieniu też, ale jest pewien parametr, który u większości Polaków nie został oznaczony ani razu w życiu, a potrafi w pojedynkę decydować o ryzyku zawału serca. To lipoproteina(a), w skrócie zapisywana jako Lp(a). Najnowsze wytyczne kardiologów i lipidologów mówią dziś jasno: warto sprawdzić ją przynajmniej raz, najlepiej jeszcze zanim pojawią się jakiekolwiek problemy z sercem.

Co ciekawe, na wynik Lp(a) nie wpłyniesz ani dietą, ani treningiem, ani odchudzaniem. Jej poziom zapisany jest w genach i pozostaje w miarę stały przez całe życie. Brzmi jak zła wiadomość, ale ma też dobrą stronę: jedno badanie wystarczy, by dowiedzieć się czegoś ważnego o swoim sercu na lata.

Czym właściwie jest lipoproteina(a)

Lipoproteina(a) to cząsteczka bardzo podobna do dobrze znanego „złego” cholesterolu LDL. Różni się od niego jednym szczegółem: do jej struktury doczepione jest dodatkowe białko, apolipoproteina(a). Ten z pozoru drobny dodatek sprawia, że cząsteczka zachowuje się w naczyniach wyjątkowo niekorzystnie.

Lp(a) odkłada się w ścianach tętnic podobnie jak LDL, napędzając miażdżycę, ale dodatkowo sprzyja powstawaniu zakrzepów i nasila stan zapalny w naczyniach. To kilka szkodliwych mechanizmów naraz, dlatego nawet niewielka jej nadwyżka potrafi realnie podnieść ryzyko zawału, udaru, a także zwężenia zastawki aortalnej.

Dlaczego prawie nikt jej nie bada

Szacuje się, że podwyższone stężenie Lp(a) ma mniej więcej co piąta osoba, czyli około 20 procent populacji. W skali świata to około półtora miliarda ludzi. Problem w tym, że ogromna większość z nich nie ma o tym pojęcia, bo lipoproteina(a) nie wchodzi w skład standardowego lipidogramu i trzeba ją zlecić osobno.

Podwyższona Lp(a) nie boli i nie daje żadnych objawów. Może latami pozostawać niewykryta u osoby, która ma wzorcowy cholesterol, prawidłowe ciśnienie i szczupłą sylwetkę. To właśnie ona bywa brakującym elementem układanki, gdy zawał dopada kogoś pozornie zdrowego albo gdy w rodzinie powtarzają się wczesne choroby serca.

Kiedy i jak często ją oznaczać

Tu kryje się największa zaleta tego badania. Ponieważ poziom Lp(a) jest uwarunkowany genetycznie i praktycznie nie zmienia się w ciągu życia, wystarczy oznaczyć go jeden raz. Europejskie i amerykańskie towarzystwa naukowe, a także Polskie Towarzystwo Lipidologiczne, zalecają, by każdy dorosły miał wykonane to badanie przynajmniej raz w życiu.

Są jednak grupy, które powinny pomyśleć o nim w pierwszej kolejności:

  • osoby, u których w rodzinie zdarzały się przedwczesne zawały lub udary,
  • pacjenci z hipercholesterolemią rodzinną lub bardzo wysokim cholesterolem,
  • osoby, które same przeszły zawał czy udar, zwłaszcza młodo lub bez oczywistych czynników ryzyka,
  • pacjenci, u których incydenty sercowe powtarzają się mimo dobrze kontrolowanego cholesterolu LDL.

Samo badanie to zwykłe pobranie krwi z żyły, podobne do każdego innego oznaczenia laboratoryjnego.

Jak czytać wynik

Wynik podaje się w jednostkach mg/dl albo w nmol/l, w zależności od laboratorium, i nie należy ich samodzielnie przeliczać jeden do jednego, bo przelicznik nie jest prosty. Najlepiej interpretować go razem z lekarzem, podobnie jak całą resztę wyników krwi, którą warto czytać łącznie, o czym piszemy w poradniku o tym, jak czytać wyniki lipidogramu. Orientacyjnie, według progów Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, sytuacja wygląda tak:

Stężenie Lp(a)Co oznacza
poniżej 30 mg/dlwartość optymalna, małe dodatkowe ryzyko
30 do 50 mg/dlryzyko umiarkowane
50 do 180 mg/dlryzyko duże
powyżej 180 mg/dlryzyko bardzo duże

Im wyższy wynik, tym mocniej lekarz będzie chciał obniżyć pozostałe, dające się zmienić czynniki ryzyka. Warto pamiętać, że Lp(a) to tylko jeden z elementów oceny i zawsze patrzy się na nią w kontekście całości.

Czego nie zrobi dieta, czyli najtrudniejsza prawda o Lp(a)

W przypadku zwykłego cholesterolu LDL mamy sporo do powiedzenia. Zdrowe nawyki potrafią obniżyć go o kilkanaście procent i właśnie dlatego tak często powtarza się, że dobrze ułożona dieta na cholesterol jest fundamentem profilaktyki. Z lipoproteiną(a) jest jednak inaczej. Ani zmiana jadłospisu, ani aktywność fizyczna, ani spadek masy ciała nie obniżają jej w istotny sposób.

Co więcej, klasyczne statyny, czyli podstawowe leki na cholesterol, również nie redukują Lp(a), a czasem mogą ją nawet nieznacznie podnieść. To nie znaczy, że są niepotrzebne, bo świetnie obniżają LDL, ale samej lipoproteiny(a) po prostu nie ruszają.

Skoro nie dieta, to co

Najważniejsza zmiana w myśleniu jest taka: skoro jednego czynnika nie da się dziś łatwo obniżyć, trzeba maksymalnie zadbać o wszystkie pozostałe. U osoby z wysoką Lp(a) lekarz będzie dążył do szczególnie niskiego poziomu cholesterolu LDL, dobrego ciśnienia, prawidłowego cukru i rzucenia palenia. To realnie zmniejsza całkowite ryzyko, nawet jeśli sama lipoproteina(a) pozostaje wysoka. Pomocne bywa tu zrozumienie nowych norm cholesterolu, które dla osób wysokiego ryzyka są dziś wyraźnie ostrzejsze niż jeszcze kilka lat temu.

W cięższych przypadkach dostępne są też konkretne narzędzia medyczne. Nowoczesne leki z grupy inhibitorów PCSK9 obniżają Lp(a) o około 20 do 25 procent, a u pacjentów z ekstremalnie wysokimi wartościami stosuje się aferezę lipoproteinową, czyli zabieg przypominający dializę, który mechanicznie usuwa nadmiar lipoprotein z krwi.

Przełom, który puka do drzwi

Najciekawsze dzieje się jednak teraz. W zaawansowanych badaniach klinicznych są leki zaprojektowane specjalnie po to, by obniżać lipoproteinę(a), takie jak pelacarsen, olpasiran czy lepodisiran. W testach potrafiły zredukować jej stężenie o 80 do nawet ponad 90 procent. Wyniki najważniejszych z tych badań spodziewane są w 2026 roku i jeśli potwierdzą, że obniżanie Lp(a) faktycznie przekłada się na mniej zawałów i udarów, będzie to jedna z największych zmian w kardiologii od lat.

Dlatego oznaczenie lipoproteiny(a) już dziś ma sens. Nawet jeśli teraz usłyszysz głównie zalecenie pilnowania pozostałych czynników, świadomość wysokiego wyniku sprawi, że gdy nowe leki wejdą do użytku, znajdziesz się wśród pierwszych osób, które mogą na nich skorzystać.

Najczęstsze pytania

Czy lipoproteinę(a) trzeba badać co roku?
Nie. Jej poziom jest stały przez całe życie, więc u większości osób wystarczy jedno oznaczenie. Powtórzenie rozważa się głównie wtedy, gdy zmienia się sytuacja zdrowotna albo wdrażane jest leczenie wpływające na ten parametr.

Mam idealny cholesterol, czy i tak warto sprawdzić Lp(a)?
Tak. Lipoproteina(a) jest niezależna od klasycznego cholesterolu i bywa wysoka u osób z wzorcowym lipidogramem. To właśnie u nich jej oznaczenie potrafi wykryć ukryte ryzyko.

Czy wysoka lipoproteina(a) to wyrok?
Nie. To informacja, a nie diagnoza. Sam wynik niczego nie przesądza, a konsekwentne pilnowanie pozostałych czynników ryzyka pozwala znacząco obniżyć całkowite ryzyko sercowo-naczyniowe.

Na koniec warto dodać to, co przy temacie serca powtarza się zawsze: ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem. Decyzję o badaniach i leczeniu zawsze podejmuje się indywidualnie, na podstawie pełnej oceny zdrowia.

Napisane przez Magdalena Adamczyk

Magdalena Adamczyk pisze dla sztosowe.pl o numerologii, sennikach, anielskich liczbach i symbolice duchowej. Od ponad 10 lat zgłębia tradycje ezoteryczne, tarot i interpretacje snów. Łączy podejście symboliczne z perspektywą psychologii poznawczej, tłumacząc znaczenia liczb, godzin lustrzanych i sennych obrazów przystępnie, bez popadania w nadmierny mistycyzm. W swoich tekstach skupia się na tym, jak symbole mogą służyć autorefleksji i lepszemu rozumieniu siebie. Pisze m.in. o godzinach lustrzanych, anielskich liczbach, sennikach, tarocie oraz symbolice popularnych zjawisk kulturowych.