Włodzimierz Szaranowicz doczekał się pięknego hołdu od telewizji, w której spędził ponad 40 lat. Od czwartku 5 listopada studio S7 w gmachu Telewizji Polskiej przy ul. Woronicza oficjalnie nosi jego imię. Wiadomość poruszyła kibiców, bo legenda komentarza od kilku lat zmaga się z chorobą Parkinsona i właśnie przez nią musiała zejść z anteny. 🎙️❤️
📌 W skrócie
- 🏟️ Studio S7 w siedzibie TVP przy Woronicza od 5 listopada nosi imię Włodzimierza Szaranowicza.
- 🥇 Komentował 19 igrzysk olimpijskich, letnich i zimowych, co jest rekordem wśród polskich dziennikarzy sportowych.
- 🩺 W 2019 roku zakończył regularną pracę przed kamerą, później przyznał, że powodem jest choroba Parkinsona.
- 🔎 Jego nazwisko wskoczyło do trendów Google, w ciągu doby wpisano je w wyszukiwarkę ponad 5 tysięcy razy.
🏟️ Studio S7 nosi teraz jego imię
Decyzję ogłosiła TVP Sport w komunikacie opublikowanym w czwartek. Stacja podkreśliła, że to wyraz uznania dla wieloletniej pracy dziennikarza i jego wkładu w polskie dziennikarstwo sportowe. Jak relacjonuje branżowy serwis Press.pl, telewizja nazwała nadanie imienia „symbolicznym uhonorowaniem dorobku komentatora”.
Studio S7 to miejsce, z którego na co dzień nadawane są programy sportowe publicznego nadawcy. Od teraz każdy, kto przekroczy jego próg, będzie pracował pod nazwiskiem człowieka, który przez ponad 40 lat był głosem największych sportowych emocji w Polsce.
Wiadomość błyskawicznie rozeszła się w sieci. W piątek rano nazwisko Szaranowicza było jednym z najczęściej wpisywanych haseł w polskim Google, obok wyników piłkarskich pucharów i nazwisk gwiazd sportu.
🎙️ Głos, który pamięta pół Polski
Kariera Włodzimierza Szaranowicza zaczęła się w 1976 roku w Polskim Radiu. Rok później debiutował w Telewizji Polskiej i został w niej na dekady. Komentował lekkoatletykę, koszykówkę, skoki narciarskie i przede wszystkim igrzyska olimpijskie. Dla całego pokolenia kibiców to właśnie jego głos jest nierozerwalnie związany z wielkimi chwilami polskiego sportu, od sukcesów lekkoatletów po złote lata skoków narciarskich.
Przez lata był też szefem. W latach 2009 do 2017 kierował redakcją sportową TVP i kanałem TVP Sport. Zebrał niemal wszystkie najważniejsze wyróżnienia w branży: Złotą Telekamerę, Superwiktora i Nagrodę im. Bohdana Tomaszewskiego. W 2013 roku otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
📊 Kariera Włodzimierza Szaranowicza w liczbach
| 1976 | początek pracy w Polskim Radiu |
| 1977 | debiut w Telewizji Polskiej |
| 19 | igrzysk olimpijskich przy mikrofonie, rekord w Polsce |
| 2009 do 2017 | dyrektor redakcji sportowej TVP i TVP Sport |
| 2019 | koniec regularnej pracy przed kamerą |
| 5.11.2026 | studio S7 przy Woronicza nosi jego imię |
🩺 „To było jak uderzenie biczem”
W 2019 roku Szaranowicz ogłosił, że kończy regularną pracę przed kamerą. Początkowo nie tłumaczył dlaczego. Z czasem przyznał, że za decyzją stały problemy zdrowotne. W rozmowie z WP SportoweFakty opowiedział o chorobie Parkinsona, którą dawniej nazywano drżączką poraźną.
Mówił, że pierwsze objawy przyszły nagle. „To było jak uderzenie biczem”, wspominał. Wymieniał zmęczenie, niepewny chód i pochyloną, zgarbioną sylwetkę. Trudność sprawiają mu nawet proste, codzienne czynności. Z jedną z pasji musiał się pożegnać po upadku z roweru. „Lekarz powiedział, że z rowerem trzeba się rozstać”, przyznał.
Choroba Parkinsona to postępujące schorzenie układu nerwowego, które dotyka ruchu, równowagi i codziennej sprawności. Tym bardziej kibice docenili, że wyróżnienie przyszło teraz, gdy legenda może się nim jeszcze cieszyć. O tym, jak choroba bliskiej osoby potrafi zjednoczyć widzów wokół znanego nazwiska, pokazała w tym tygodniu także Danuta Stenka, która poprosiła o pomoc dla męża.
✍️ Wciąż pisze dla kibiców
Choć Szaranowicz od kilku lat nie komentuje już zawodów na żywo, nie zniknął całkowicie z mediów. Nadal pisze felietony dla TVP Sport, w których dzieli się spojrzeniem na sport z perspektywy człowieka, który widział z bliska kilkadziesiąt lat jego historii.
Dla wielu kibiców to właśnie on był pierwszym nauczycielem sportu przed telewizorem. Tłumaczył zasady, budował napięcie i potrafił jednym zdaniem zamienić zwykłą transmisję w wydarzenie. Teraz jego nazwisko zostanie w telewizji na stałe, nawet gdy sam nie usiądzie już przy mikrofonie.
A wy pamiętacie transmisję z głosem Szaranowicza, której nie zapomnicie do dziś?
