w

Zmoczyła się przy martwym ciągu z 192,5 kg. Na pomostach zdarza się to nawet co drugiej zawodniczce

Zmoczyła się przy martwym ciągu z 192,5 kg. Na pomostach zdarza się to nawet co drugiej zawodniczce

Pomost, sztanga obciążona do 192,5 kg, skupiona zawodniczka i kilka sekund, które obejrzały setki tysięcy ludzi. Brazylijska trójboistka Renata Christina Touma próbowała pobić życiówkę w martwym ciągu, a w trakcie podnoszenia na pomost pociekł mocz. Sztanga nie doszła do góry, a nagranie rozeszło się po sieci szybciej niż jakikolwiek rekord. Jedni się śmiali, inni pisali, że to w sportach siłowych „normalka”. I ci drudzy, jak pokazują badania, są bliżej prawdy, niż mogłoby się wydawać. 🏋️‍♀️

📌 W skrócie

  • Do zdarzenia doszło 17 października 2026 roku na zawodach Copa SP de Levantamento Terra w São Paulo, w kategorii do 69 kg.
  • Zawodniczka nie ukrywała nagrania i zapowiedziała, że na kolejnych zawodach zaliczy 192,5 kg.
  • To, co się stało, lekarze nazywają wysiłkowym nietrzymaniem moczu. Mocz ucieka, gdy ciśnienie w jamie brzusznej gwałtownie rośnie.
  • W badaniach trójboistek problem zgłasza od 41 do 67 procent kobiet, a najczęściej pojawia się właśnie przy martwym ciągu.
  • Najlepiej przebadaną metodą leczenia jest trening mięśni dna miednicy pod okiem fizjoterapeuty. Wstyd nie leczy niczego.

🎥 Co się wydarzyło na pomoście w São Paulo

Renata Touma to dietetyczka, trenerka personalna i zawodniczka trójboju siłowego, którą na Instagramie obserwuje ponad 44 tysiące osób. W trójboju liczą się trzy boje: przysiad, wyciskanie leżąc i martwy ciąg, czyli podniesienie sztangi z podłogi do pełnego wyprostu. Podczas zawodów w São Paulo, 17 października, Brazylijka podeszła do sztangi ważącej 192,5 kg, czyli niemal trzykrotność własnej masy ciała.

Na nagraniu widać, jak chwyta gryf i zaczyna ciągnąć. W momencie największego wysiłku na pomost zaczyna kapać płyn. Próba kończy się niepowodzeniem. Sama zawodniczka opublikowała film bez komentarza na temat wpadki, za to z wpisem o tym, że nie wszystko da się kontrolować, ale zawsze można zdecydować, co zrobić z tym, co jest w naszym zasięgu. Dodała, że siła to nie tylko ciężar na sztandze, ale też dyscyplina i to, jak reagujemy na przeciwności.

Gdy film zaczął krążyć po sieci, Touma podeszła do sprawy z humorem. W relacjach żartowała, że bije teraz rekordy zarówno w martwym ciągu, jak i na budowie, bo ma do skończenia sporo innych zleceń. Zapowiedziała też, że 192,5 kg, które kiedyś było marzeniem, dziś jest jej trzecim podejściem, a na kolejnych zawodach ten ciężar pójdzie w górę i zostanie zaliczony.

🧠 Dlaczego mocz ucieka akurat przy martwym ciągu

Żeby podnieść coś bardzo ciężkiego, ciało musi się usztywnić jak beczka. Zawodnicy biorą głęboki wdech, wstrzymują powietrze i napinają brzuch. To tak zwany manewr Valsalvy. Dzięki niemu kręgosłup jest stabilny, ale ciśnienie wewnątrz jamy brzusznej rośnie wtedy gwałtownie i wielokrotnie. Wszystko, co jest w brzuchu, jest dociskane w dół, także pęcherz moczowy.

Od dołu to ciśnienie przyjmują na siebie mięśnie dna miednicy, czyli coś w rodzaju elastycznego hamaka, na którym leżą pęcherz, macica i jelita. Te mięśnie pomagają też domykać cewkę moczową. Jeśli w ułamku sekundy nie napną się wystarczająco mocno, ciśnienie po prostu wygrywa i mocz wycieka. Nie ma to nic wspólnego ze stresem psychicznym. Słowo „wysiłkowe” odnosi się do wysiłku fizycznego, a nie do nerwów.

Martwy ciąg jest pod tym względem wyjątkowo wymagający, bo ciężar jest maksymalny, ciało pochylone, a napięcie trwa kilka sekund. Do tego dochodzi pełny pęcherz, bo przed startem zawodnicy dużo piją. Ten sam mechanizm działa zresztą przy kaszlu, kichaniu, skakaniu na trampolinie czy bieganiu.

📊 Ile kobiet to dotyczy? Liczby, które zaskakują

Badania

🔬 Co mówią badania trójboistek

Australijski zespół z Uniwersytetu Charlesa Darwina przepytał 134 zawodniczki z trzech federacji trójboju. Około 41 procent z nich kiedykolwiek doświadczyło nietrzymania moczu, a 37 procent miało ten problem w czasie treningów, zawodów lub prób maksymalnych. W codziennym życiu dotyczył on tylko około 11 procent badanych (Int Urogynecol J, 2019). Przegląd pięciu badań obejmujących łącznie ponad 1800 trójboistek pokazał od 41 do niemal 49 procent przypadków, przy czym najczęstszym „winowajcą” był martwy ciąg, a tuż za nim przysiad. W ankiecie przeprowadzonej na Łotwie wśród ponad tysiąca zawodniczek odsetek kobiet, które choć raz popuściły podczas treningu siłowego, sięgnął aż 67 procent.

Te liczby różnią się między badaniami, bo inaczej dobierano uczestniczki i inaczej zadawano pytania. Wniosek jest jednak zawsze ten sam. Przy ciężarach problem zdarza się kilka razy częściej niż w zwykłym życiu, a wiele zawodniczek po prostu o nim nie mówi. Podobne wyniki dają badania osób uprawiających CrossFit, gdzie dużo jest skakania na skakance i dynamicznych podrzutów. W jednym ze starszych szwedzkich badań aż 80 procent wyczynowych zawodniczek skoków na trampolinie przyznało, że zdarza im się popuszczać mocz podczas skoków.

Ważne: nie chodzi wyłącznie o kobiety po porodzie. Badania pokazują, że problem dotyczy także młodych, wysportowanych zawodniczek, które nigdy nie rodziły. Ryzyko zwiększają za to staż treningowy, wiek, masa ciała, poród siłami natury, a w łotewskim badaniu także noszenie pasa ciężarowca, ustawienie stóp w martwym ciągu i wysokość maksymalnego ciężaru.

🚻 Nie każde popuszczanie jest takie samo

💧 RodzajKiedy mocz uciekaCo zwykle za tym stoi
🏋️ WysiłkowePrzy dźwiganiu, kaszlu, kichaniu, skakaniu, śmiechuSłabsze lub źle współpracujące mięśnie dna miednicy, osłabiony mechanizm zamykania cewki
⏰ NagląceNagła, silna potrzeba, nie da się dobiec do toaletyNadreaktywny pęcherz, czasem infekcje lub choroby neurologiczne
🔀 MieszaneZarówno przy wysiłku, jak i przy parciuPołączenie dwóch powyższych mechanizmów
🫗 Z przepełnieniaMocz kapie stale, pęcherz nie opróżnia się do końcaUtrudniony odpływ, np. u mężczyzn przez powiększoną prostatę

U sportowców niemal zawsze chodzi o pierwszy typ. Jeśli jednak popuszczaniu towarzyszy pieczenie, ból, częste parcie albo zmiana wyglądu moczu, to sygnał, żeby nie zrzucać wszystkiego na trening. Takie objawy mogą oznaczać na przykład zapalenie pęcherza, a to wymaga zupełnie innego postępowania. Sporo podpowiada też sam kolor moczu, który warto obserwować, zwłaszcza gdy dużo trenujesz i łatwo o odwodnienie.

💪 Co naprawdę pomaga

Dobra wiadomość jest taka, że wysiłkowe nietrzymanie moczu w większości przypadków da się wyraźnie ograniczyć bez operacji. Brytyjskie wytyczne NICE zalecają jako pierwszy krok co najmniej trzymiesięczny, nadzorowany trening mięśni dna miednicy. Kluczowe słowo to „nadzorowany”. Część kobiet, które samodzielnie „robią Kegla”, w rzeczywistości napina pośladki albo uda, a nie te mięśnie, o które chodzi. Niektóre zawodniczki mają z kolei dno miednicy zbyt napięte, a nie za słabe, i wtedy dodatkowe zaciskanie może tylko pogorszyć sprawę.

💡 Co możesz zrobić, jeśli popuszczasz na treningu

  • 👩‍⚕️ Idź do fizjoterapeuty uroginekologicznego. Oceni, czy mięśnie są za słabe, czy za mocno napięte, i dobierze ćwiczenia. To dziś standardowa, a nie wstydliwa wizyta.
  • 🌬️ Popracuj nad oddechem. Wielu trenerów uczy, by przy lżejszych seriach wydychać powietrze w fazie wysiłku i napinać dno miednicy tuż przed ruchem, a nie po nim.
  • 📉 Sprawdź, przy jakim ciężarze zaczyna się problem. Jeśli tylko przy próbach maksymalnych, często wystarczy praca nad techniką i stopniowe dokładanie kilogramów.
  • 🚽 Opróżnij pęcherz przed ciężką serią, ale nie ograniczaj picia na siłę. Odwodnienie odbija się na wynikach i na zdrowiu.
  • 🧷 Zapytaj o pessar sportowy. To niewielka wkładka dopochwowa, która podpiera cewkę w czasie wysiłku. Dobiera ją ginekolog lub urolog.
  • 🔪 Operacja to ostateczność. Zabiegi na cewce moczowej rozważa się, gdy ćwiczenia i inne metody nie pomogły, a problem mocno utrudnia życie.

Warto pamiętać, że dno miednicy osłabia się z wiekiem, a spadek estrogenów w okresie przekwitania dodatkowo osłabia tkanki wokół cewki. Dlatego wiele kobiet pierwszy raz zauważa problem właśnie wtedy. Więcej o tym, co dzieje się z ciałem w tym czasie, przeczytasz w tekście o tym, jakie objawy daje menopauza i jak je łagodzić.

🙅‍♀️ Najgorsze, co można zrobić, to milczeć

W komentarzach pod filmem z São Paulo nie brakowało drwin, ale też wpisów od kobiet, które przyznawały, że same mają ten problem i ćwiczą w ciemnych legginsach właśnie po to, żeby nikt nie zauważył. Specjaliści od lat powtarzają, że nietrzymanie moczu jest jednym z najbardziej przemilczanych problemów zdrowotnych. Wiele kobiet rezygnuje przez nie z biegania, skakania z dziećmi na trampolinie albo z siłowni, zamiast po prostu pójść z tym do specjalisty.

Renata Touma zrobiła coś odwrotnego. Nie skasowała nagrania, nie zniknęła z sieci i zapowiedziała, że wraca po swój rekord. Paradoksalnie mogła w ten sposób zrobić więcej dla świadomości problemu niż niejedna kampania społeczna.

❓ Najczęstsze pytania

Czym jest wysiłkowe nietrzymanie moczu?

To mimowolny wyciek moczu w chwili, gdy rośnie ciśnienie w jamie brzusznej, na przykład przy dźwiganiu, kaszlu, kichaniu, bieganiu czy skakaniu. Nie ma związku ze stresem psychicznym. Najczęściej wynika z tego, że mięśnie dna miednicy nie domykają cewki moczowej wystarczająco szybko i mocno.

Dlaczego na siłowni popuszcza się mocz przy martwym ciągu?

Przy maksymalnym wysiłku zawodnicy wstrzymują oddech i mocno napinają brzuch, co gwałtownie podnosi ciśnienie w jamie brzusznej. Ten nacisk trafia na pęcherz. Jeśli dno miednicy nie wytrzyma obciążenia, mocz wycieka. W badaniach trójboistek martwy ciąg był ćwiczeniem najczęściej związanym z tym problemem.

Czy nietrzymanie moczu dotyczy tylko kobiet po porodzie?

Nie. Poród siłami natury zwiększa ryzyko, ale problem występuje też u młodych sportsmenek, które nigdy nie rodziły, zwłaszcza w sportach siłowych, CrossFicie czy skokach na trampolinie. Zdarza się także u mężczyzn, choć rzadziej.

Czy ćwiczenia Kegla pomagają na nietrzymanie moczu?

Trening mięśni dna miednicy to najlepiej przebadana metoda leczenia wysiłkowego nietrzymania moczu. Najlepsze efekty daje jednak trening prowadzony przez fizjoterapeutę, bo wiele osób ćwiczy niewłaściwe mięśnie, a część ma dno miednicy zbyt napięte, a nie zbyt słabe.

Kiedy z popuszczaniem moczu iść do lekarza?

Zawsze, gdy problem utrudnia codzienne życie lub trening, a koniecznie, jeśli towarzyszą mu ból, pieczenie, krew w moczu, gorączka, nagłe silne parcie albo uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza. Pierwszym krokiem może być lekarz rodzinny, ginekolog lub urolog.

Jeśli więc zdarza ci się popuścić przy cięższej serii, nie jesteś wyjątkiem ani „przypadkiem do wyśmiania”. Jesteś w bardzo licznym gronie, a z tym problemem naprawdę da się coś zrobić. Wystarczy przestać udawać, że go nie ma. 💪


Źródła: Wikander L., Cross D., Gahreman D. E., „Prevalence of urinary incontinence in women powerlifters: a pilot study”, International Urogynecology Journal, 2019; przegląd systematyczny badań nad nietrzymaniem moczu u trójboistek (pięć badań, 1809 uczestniczek); badanie ankietowe 1072 trójboistek, Uniwersytet Łotewski, 2026; Eliasson K., Larsson T., Mattsson E., „Prevalence of stress incontinence in nulliparous elite trampolinists”, Scandinavian Journal of Medicine & Science in Sports, 2002; NICE, „Urinary incontinence and pelvic organ prolapse in women: management” (NG123); Mayo Clinic, Stress incontinence; relacje Renaty Touma na Instagramie.

Napisane przez Malwina Brzecka

Malwina Brzecka pisze o zdrowiu, odżywianiu i codziennej profilaktyce, tak, żeby trudne tematy medyczne dało się zrozumieć przy porannej kawie. W jej tekstach znajdziesz konkretne poradniki o suplementacji (witamina D i D3, B complex, kwasy omega-3, kolagen, magnez, cynk, selen), przystępne wyjaśnienia wyników badań i objawów (morfologia, cukier we krwi, cholesterol, insulinooporność) oraz sprawdzone, naturalne sposoby na codzienne dolegliwości. Druga strona jej pisania to kuchnia: proste przepisy, sałatki i obiady, a do tego dietetyka na co dzień, od jadłospisów odchudzających po produkty bogate w błonnik. Pisze rzeczowo, ale bez medycznego żargonu, stawiając na praktyczne wskazówki, które od razu można wcielić w życie. Na bieżąco opisuje też nowe badania naukowe i doniesienia ze świata medycyny, zawsze z odpowiedzią na pytanie, co z nich wynika dla zwykłego czytelnika.