Za kilka dni Halloween, więc w kinach i na platformach streamingowych królują horrory, a w parkach rozrywki ustawiają się kolejki do strasznych domów. Ludzie płacą za to, żeby ktoś wyskoczył na nich zza rogu z piłą łańcuchową, a potem wychodzą roześmiani i pytają, kiedy można przyjść znowu. Z punktu widzenia ewolucji to dość dziwne. Strach powstał po to, żebyśmy uciekali od niebezpieczeństwa, a nie płacili za nie. Naukowcy od kilku lat badają więc na poważnie, dlaczego lubimy się bać. I mają już sporo odpowiedzi. 🎃👻
📌 W skrócie
- Strach uruchamia w ciele reakcję walki lub ucieczki: puls przyspiesza, wydziela się adrenalina, zmysły się wyostrzają. Gdy mózg wie, że nic nam nie grozi, to pobudzenie odbieramy jako ekscytację.
- W duńskim nawiedzonym domu badacze zmierzyli puls 110 gościom. Najlepiej bawili się ci, którzy bali się umiarkowanie. Za dużo strachu zabija przyjemność.
- W Pittsburghu ponad 260 osób po wizycie w strasznym domu deklarowało lepszy nastrój i mniej zmęczenia oraz niepokoju.
- Fani horrorów w czasie pandemii wykazywali większą odporność psychiczną niż reszta badanych.
- Nie każdy boi się tak samo. Badacze wyróżnili trzy typy miłośników grozy: łowców adrenaliny, zaciśniętych pięści i mrocznych radzicieli.
⚡ Co się dzieje w ciele, gdy coś wyskakuje z ciemności
Kiedy na ekranie nagle trzaskają drzwi, a muzyka urywa się w pół nuty, mózg nie zastanawia się, czy to tylko film. Najpierw reaguje ciało migdałowate, niewielka struktura głęboko w mózgu, która działa jak alarm przeciwpożarowy. W ułamku sekundy wysyła sygnał do układu nerwowego i nadnerczy. Serce bije szybciej, oddech przyspiesza, źrenice się rozszerzają, mięśnie napinają się do skoku, a do krwi trafia adrenalina. Podskakujesz na kanapie, zanim w ogóle zdążysz pomyśleć, co się stało.
Dopiero chwilę później do głosu dochodzi kora przedczołowa, czyli ta część mózgu, która analizuje sytuację na spokojnie. Jej komunikat brzmi mniej więcej tak: siedzisz w domu, pod kocem, z popcornem, nic ci nie grozi. I tu dzieje się coś ciekawego. Pobudzenie w ciele nie znika od razu, ale skoro zagrożenia nie ma, odbieramy je jako dreszczyk emocji, a nie przerażenie. Do tego dochodzi ulga, a ulga jest jednym z najprzyjemniejszych uczuć, jakie znamy. Ciarki na plecach, które przy tym czujemy, to zresztą ten sam starożytny odruch, który opisywaliśmy w tekście o tym, skąd bierze się gęsia skórka.
Duński badacz Mathias Clasen z Uniwersytetu w Aarhus, który kieruje tam Laboratorium Strachu Rekreacyjnego, porównuje to do zabawy w berka u dzieci albo przepychanek szczeniąt. To trening na sucho. Ćwiczymy reakcje na zagrożenie w warunkach, w których nic nie może się stać naprawdę.
🏚️ Eksperyment w duńskim nawiedzonym domu
Badanie
💓 110 osób z pulsometrami w strasznym domu
Zespół z Aarhus wybrał się do Dystopia Haunted House w duńskim mieście Vejle, atrakcji, w której aktorzy w kostiumach zombie i morderców straszą gości w kilkudziesięciu pomieszczeniach. Uczestnicy dostali pulsometry, a kamery nagrywały ich reakcje. Po wyjściu każdy oceniał, jak bardzo się bał i jak dobrze się bawił. Wynik, opisany w 2020 roku w Psychological Science, układał się w odwrócone U. Najwięcej frajdy miały osoby, które bały się średnio. Ci, którzy prawie się nie bali, nudzili się, a ci, u których puls skakał długo i bardzo wysoko, odczuwali już raczej nieprzyjemność niż zabawę.
Badacze nazwali to „słodkim punktem” strachu. Najlepiej bawimy się wtedy, gdy nasze ciało wyraźnie odchodzi od stanu spokoju, ale nie na tyle, żebyśmy stracili kontrolę. To trochę jak z ostrą papryczką. Odrobina pikantności podkręca smak, ale cała łyżka chili zamienia obiad w tortury. Każdy ma przy tym ten punkt w innym miejscu, dlatego jedni wychodzą ze strasznego domu zachwyceni, a inni uciekają wyjściem ewakuacyjnym w połowie trasy.
😌 Po strachu przychodzi spokój
Podobne badanie przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych. Socjolożka Margee Kerr, która sama współpracowała z atrakcją ScareHouse w Pittsburghu, przez dwa sezony zbierała dane od gości, którzy kupili już bilety. 262 osoby wypełniły ankiety o nastroju przed i po wizycie, a część z nich miała na głowie czujniki rejestrujące aktywność mózgu.
Po wyjściu uczestnicy czuli się wyraźnie lepiej. Deklarowali mniej zmęczenia, mniej niepokoju i mniej stresu niż przed wejściem, a największą poprawę zgłaszały osoby, które oceniały przeżycie jako najbardziej intensywne. Aktywność mózgu w odpowiedzi na zadania po wizycie była niższa, co badaczka porównała do stanu po intensywnym biegu. Prawie 90 procent gości zadeklarowało, że chce to powtórzyć. Wyniki ukazały się w 2019 roku w czasopiśmie Emotion.
Ważne zastrzeżenie: w badaniu brali udział ludzie, którzy sami chcieli się bać i zapłacili za bilet. To nie znaczy, że straszny dom poprawi humor każdemu. Pokazuje raczej, że dla osób, które lubią takie atrakcje, to coś więcej niż chwilowy krzyk.
🧟 Fani horrorów lepiej znieśli pandemię
W 2020 roku, w pierwszych miesiącach pandemii, Coltan Scrivner z Uniwersytetu Chicagowskiego razem z badaczami z Aarhus przepytał 310 osób o ich ulubione gatunki filmowe i o to, jak radzą sobie z sytuacją. Okazało się, że fani horrorów wykazywali większą odporność psychiczną i mniej objawów stresu niż reszta. Z kolei miłośnicy filmów o zombie, apokalipsie i inwazji obcych czuli się lepiej przygotowani na kryzys. Wiedzieli, co kupić i czego się spodziewać. Badanie opublikowano w 2021 roku w Personality and Individual Differences.
Autorzy podkreślają, że to korelacja, a nie dowód, że horrory uodparniają. Może po prostu ludzie bardziej odporni psychicznie chętniej oglądają straszne filmy. Hipoteza badaczy jest jednak sensowna. Horror to symulator. Pozwala przećwiczyć lęk, nauczyć się go regulować i przekonać się, że da się go przetrwać. Takie ćwiczenia mogą się przydać, gdy prawdziwy świat zaczyna przypominać scenariusz filmu.
Ten podział pochodzi z badań Laboratorium Strachu Rekreacyjnego, w których przepytano kilkuset amerykańskich fanów horrorów, a potem powtórzono analizę wśród gości duńskiego nawiedzonego domu. W obu grupach wyszły te same trzy typy. Najciekawsi są ci ostatni. To osoby, które same mówią, że straszne filmy przypominają im o ciemnych stronach świata, ale jednocześnie pomagają opanować stany lękowe i przygnębienie.
🎃 Halloween to idealny poligon
Nie przypadkiem jesień to sezon na grozę. Dni są krótkie, wieczory ciemne, a w powietrzu wisi nastrój zbliżającego się Wszystkich Świętych. Samo Halloween wyrosło z dawnych celtyckich obrzędów, w których granica między światem żywych i zmarłych miała się w tę noc rozmywać, o czym więcej przeczytasz w tekście o tym, skąd się wzięło Halloween i dlaczego pierwsze lampiony drążono w rzepie. Przebieranie się za potwory, straszenie znajomych i maratony horrorów to współczesna, bezpieczna wersja tego samego oswajania śmierci i nieznanego.
Jest też wymiar towarzyski. Strach przeżywany wspólnie zbliża. Krzyk w kinie, ściskanie się za ręce w ciemnym korytarzu i śmiech po wyjściu ze strasznego domu tworzą wspólne wspomnienie. Badacze zauważają, że ludzie rzadko chodzą do nawiedzonych domów sami.
💡 Jak bać się z głową
- 🎚️ Dawkuj grozę. Jeśli dopiero zaczynasz, wybierz horror z dreszczykiem zamiast najbrutalniejszego tytułu roku. Słodki punkt to umiarkowany strach.
- 👫 Bój się w towarzystwie. Wspólne oglądanie łagodzi lęk i zwiększa frajdę.
- 🛑 Masz prawo przerwać. Gdy zamiast ekscytacji czujesz panikę, wyłącz film albo wyjdź. To nie porażka, tylko sygnał, że przekroczyłeś swoją granicę.
- 🧒 Uważaj z dziećmi. Małe dzieci gorzej oddzielają fikcję od rzeczywistości. Sprawdzaj kategorie wiekowe.
- ❤️ Problemy z sercem lub silne stany lękowe? Intensywne atrakcje z nagłymi straszakami mogą być dla ciebie złym pomysłem. Zapytaj lekarza.
- 🌙 Nie tuż przed snem. U części osób pobudzenie po horrorze utrudnia zasypianie, a mózg potrafi potem płatać figle, jak przy uczuciu spadania tuż przed snem.
❓ Najczęstsze pytania
Dlaczego lubimy się bać?
Strach uruchamia w ciele pobudzenie: przyspiesza puls i wydziela się adrenalina. Gdy mózg wie, że nic nam nie grozi, odbieramy to jako ekscytację, a potem czujemy ulgę. Badacze uważają, że to bezpieczny trening radzenia sobie z lękiem.
Czy oglądanie horrorów jest zdrowe?
Dla osób, które je lubią, może mieć dobre strony. W badaniach goście strasznych domów deklarowali lepszy nastrój po wizycie, a fani horrorów w pandemii wykazywali większą odporność psychiczną. To jednak korelacje i nie dotyczą każdego.
Ile strachu daje najwięcej przyjemności?
Według badania w duńskim nawiedzonym domu najlepiej bawią się osoby, które boją się umiarkowanie. Zbyt mało strachu nudzi, a długie i bardzo silne skoki pulsu są już odbierane jako nieprzyjemne.
Dlaczego niektórzy nie znoszą horrorów?
Każdy ma inny próg, przy którym ekscytacja zamienia się w przerażenie. Część osób silniej reaguje na bodźce, inne gorzej oddzielają fikcję od rzeczywistości lub mają za sobą trudne doświadczenia. To naturalne i nie ma powodu się do horrorów zmuszać.
Czy horrory są dobre dla dzieci?
Małe dzieci słabiej odróżniają fikcję od rzeczywistości, więc straszne filmy mogą wywołać u nich koszmary i lęk. Warto kierować się kategoriami wiekowymi i oglądać razem, rozmawiając o tym, co się wydarzyło.
Więc jeśli w tym tygodniu zamierzasz obejrzeć z przyjaciółmi trzy horrory pod rząd albo przejść przez straszny dom w parku rozrywki, nie musisz się tłumaczyć. Twój mózg dokładnie wie, co robi. Ćwiczy na sucho, a przy okazji całkiem nieźle się bawi. 🎃
Źródła: Andersen M. M., Schjoedt U., Price H., Rosas F. E., Scrivner C., Clasen M., „Playing With Fear: A Field Study in Recreational Horror”, Psychological Science, 2020; Kerr M. M., Siegle G. J., Orsini J., „Voluntary arousing negative experiences (VANE): Why we like to be scared”, Emotion, 2019; Scrivner C., Johnson J. A., Kjeldgaard-Christiansen J., Clasen M., „Pandemic practice: Horror fans and morbidly curious individuals are more psychologically resilient during the COVID-19 pandemic”, Personality and Individual Differences, 2021; Aarhus University, Recreational Fear Lab.
