W jednym z mieszkań w Zielonej Górze strażnicy miejscy znaleźli skrajnie wychudzonego psa, który nie był w stanie samodzielnie wstać. Domownicy mówili, że zwierzę ma 19 lat i od dawna choruje, a mimo to nie chcieli oddać go do leczenia. Jeden z mężczyzn miał powiedzieć, że pies ma zostać, „żeby mógł spokojnie zdechnąć w domu”. Strażnicy zabrali psa do schroniska. Po kilku godzinach pies odszedł. 💔
📌 W skrócie
- 🐕 Strażnicy miejscy z Zielonej Góry zastali w mieszkaniu wychudzonego psa, który nie mógł ustać na łapach i miał drgawki.
- 💊 Domownicy przyznali, że od około tygodnia podawali mu Pyralginę. Ostatni wpis weterynarza w książeczce pochodził z 2015 roku.
- 🏥 Strażnicy odebrali psa i przewieźli go do schroniska, gdzie trafił pod opiekę lekarzy. Mimo pomocy zmarł po kilku godzinach.
- 👮 Sprawą zajmuje się policja. Ustali, czy opiekun psa odpowie za zaniedbanie.
🏠 Co zastali strażnicy w mieszkaniu
Straż Miejska w Zielonej Górze dostała zgłoszenie o złych warunkach, w jakich przebywa pies. Na miejscu funkcjonariusze zobaczyli zwierzę tak wychudzone, że nie mogło utrzymać się na nogach.
Pies reagował bólem nawet na delikatny dotyk. Miał też drgawki. Strażnicy ocenili, że jego życie jest poważnie zagrożone i że bez pomocy weterynarza nie ma szans.
Osoby obecne w mieszkaniu tłumaczyły, że pies jest bardzo stary i choruje od dłuższego czasu. Jedna z nich przyznała, że zwierzę od mniej więcej tygodnia było w takim stanie i dostawało Pyralginę.
📖 Książeczka zdrowia urywała się w 2015 roku
Strażnicy sprawdzili też książeczkę zdrowia psa. Ostatni wpis lekarza weterynarii pochodził sprzed jedenastu lat, z 2015 roku. Nie wiadomo, czy przez ten czas, także w czasie choroby, pies był u jakiegokolwiek lekarza.
Gdy funkcjonariusze zapowiedzieli, że zabierają psa do leczenia, domownicy nie chcieli się na to zgodzić. Wtedy padły słowa, które trudno zapomnieć: pies miał zostać w domu, „żeby mógł spokojnie zdechnąć”. Strażnicy nie ustąpili. „Nie mogliśmy na to pozwolić”, przekazała Straż Miejska w Zielonej Górze.
🏥 Ostatnie godziny w schronisku
Ustawa o ochronie zwierząt pozwala odebrać zwierzę od razu, bez czekania na decyzję urzędu, gdy jego życiu lub zdrowiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Z tej możliwości skorzystali strażnicy. Pies trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zielonej Górze, gdzie od razu zajęli się nim lekarze.
Na ratunek było jednak za późno. „Po kilku godzinach piesek odszedł”, przekazało schronisko, cytowane przez lokalne media. Pracownicy podkreślili, że zrobili wszystko, co było w ich mocy. Zaniedbania okazały się zbyt duże, by organizm tak starego psa zdołał je wytrzymać.
Tak długie życie psa to rzadkość. Dziewiętnaście lat to wiek, w którym wiele psów już dawno odeszło, a o tym, ile mogą przeżyć najstarsze czworonogi, pisaliśmy przy okazji rekordowo długowiecznych psów. Tym bardziej boli, że ostatnie dni tego zwierzęcia wyglądały właśnie tak.
⚖️ Co grozi opiekunowi psa
Strażnicy przekazali sprawę policji. To funkcjonariusze ustalą okoliczności i zdecydują, czy właściciel usłyszy zarzut. Na razie nikt nie został oskarżony, a o winie może rozstrzygnąć tylko sąd.
Ustawa o ochronie zwierząt wprost zalicza do znęcania się między innymi utrzymywanie zwierzęcia w niewłaściwych warunkach bytowania. Przepisy w art. 35 przewidują surowe kary.
📋 Co grozi za znęcanie się nad zwierzęciem
| Znęcanie się | do 3 lat więzienia |
| Ze szczególnym okrucieństwem | od 3 miesięcy do 5 lat więzienia |
| Nawiązka | od 1000 do 100 000 zł na cel związany z ochroną zwierząt |
| Zakaz posiadania zwierząt | sąd może go orzec na okres od roku do 15 lat |
Nawiązkę sąd musi orzec w razie skazania. Zakaz posiadania zwierząt jest środkiem, który sąd może dodatkowo nałożyć.
📞 Widzisz, że ktoś krzywdzi zwierzę?
🚨 Nie czekaj, aż będzie za późno
Gdy zwierzę cierpi, jest wychudzone, nie może wstać albo nikt się nim nie zajmuje, zadzwoń na 112 albo zgłoś sprawę na policję lub do straży miejskiej. Możesz też powiadomić lokalną organizację prozwierzęcą. Zapisz adres, datę i, jeśli możesz, zrób zdjęcie lub nagranie z bezpiecznej odległości.
Ta historia skończyła się źle, ale pokazuje też, że reakcja ma sens. Gdyby nie zgłoszenie, pies umierałby w bólu w zamkniętym mieszkaniu, bez żadnej pomocy. Starsze zwierzęta, tak jak ludzie, potrzebują wizyt u lekarza i leczenia bólu, a nie leków podawanych na własną rękę.
Sprawę opisał portal newslubuski.pl. O tym, jak wygląda życie w schronisku z perspektywy zwierząt, które latami czekają na dom, pisaliśmy przy okazji tekstu o tym, dlaczego niektóre zwierzęta czekają na dom najdłużej.
Jak myślicie, czy za takie zaniedbanie sąd powinien móc orzekać dożywotni zakaz posiadania zwierząt?
