Lato to czas, na który czekamy cały rok, ale dla naszej skóry bywa najtrudniejszym okresem. Im więcej słońca, tym więcej promieniowania UV, a to ono odpowiada za rozwój najgroźniejszego nowotworu skóry, czyli czerniaka. Dobra wiadomość jest taka, że wykryty wcześnie jest niemal w stu procentach wyleczalny. Zła jest taka, że wciąż zbyt wielu z nas trafia do lekarza za późno. Warto więc wiedzieć, na co zwracać uwagę i jak rozsądnie cieszyć się słońcem.
Czerniak w liczbach, czyli skala problemu
W Polsce rozpoznaje się obecnie ponad 4 tysiące przypadków czerniaka rocznie, a w ciągu ostatniej dekady liczba zachorowań niemal się podwoiła. Mimo postępów w leczeniu z powodu tego nowotworu wciąż umiera około 1300 osób rocznie. To dużo, zwłaszcza że mówimy o nowotworze, który rozwija się na powierzchni skóry, a więc w miejscu, które możemy oglądać i kontrolować gołym okiem.
Paradoks polega na tym, że czerniak należy jednocześnie do najgroźniejszych i do najłatwiejszych do wczesnego wykrycia nowotworów. Kiedy zostanie rozpoznany w początkowej fazie, rokowania są bardzo dobre. Problem zaczyna się wtedy, gdy bagatelizujemy podejrzaną zmianę przez wiele miesięcy.
Skąd bierze się czerniak i kto jest w grupie ryzyka
Głównym winowajcą jest promieniowanie ultrafioletowe, zarówno to ze słońca, jak i z solarium. Szczególnie groźne są ostre oparzenia słoneczne, te z bąblami i schodzącą skórą, a najbardziej te z dzieciństwa i młodości. Badania pokazują, że więcej niż cztery poważne oparzenia w wieku od 15 do 20 lat mogą zwiększać ryzyko czerniaka nawet o 80 procent. Z kolei korzystanie z solarium przed trzydziestką podnosi to ryzyko o około 30 procent, dlatego w Polsce obowiązuje zakaz korzystania z solarium przez osoby niepełnoletnie.
Na czerniaka może zachorować każdy, ale niektóre cechy zwiększają zagrożenie. W grupie podwyższonego ryzyka znajdują się osoby, które:
- mają jasną karnację, rude lub blond włosy oraz piegi i łatwo się oparzają,
- mają na ciele dużą liczbę znamion, zwłaszcza powyżej pięćdziesięciu,
- miały w przeszłości ciężkie oparzenia słoneczne,
- mają w rodzinie przypadki czerniaka,
- regularnie korzystały z solarium lub często opalały się intensywnie.
Reguła ABCDE, czyli pięć liter, które ratują życie
Najprostszym narzędziem do samodzielnej kontroli znamion jest reguła ABCDE. To pięć cech, które powinny wzbudzić naszą czujność:
- A jak asymetria, gdy jedna połowa znamienia wyraźnie różni się od drugiej,
- B jak brzegi, kiedy są nierówne, postrzępione lub rozmyte,
- C jak kolor, gdy zmiana ma kilka barw, od jasnobrązowej po czarną, czasem z odcieniami czerwieni,
- D jak średnica, jeśli przekracza 6 milimetrów,
- E jak ewolucja, czyli każda zmiana wielkości, kształtu, koloru, a także swędzenie, krwawienie czy pojawienie się strupka.
Najważniejsza jest litera E. Znamię, które przez lata wyglądało tak samo, zwykle nie jest groźne. Niepokoić powinno to, które zaczyna się zmieniać. Jeśli zauważysz cokolwiek takiego, nie czekaj i umów się do dermatologa.
Jak mądrze chronić skórę przed słońcem
Ochrona przed czerniakiem nie oznacza chowania się w domu przez całe lato. Chodzi o rozsądek i kilka nawyków, które szybko wchodzą w krew. Podstawą jest krem z filtrem. Dla polskiej, przeważnie jasnej karnacji dermatolodzy zalecają wartość SPF od 30 do 50. Co ważne, sam wysoki numer nie wystarczy, jeśli nakładamy go raz dziennie i w zbyt małej ilości.
- Stosuj filtr SPF 30 lub wyższy każdego dnia, także gdy jest pochmurno, bo promieniowanie UV przenika przez chmury.
- Nakładaj krem na 20 minut przed wyjściem i powtarzaj aplikację co około 2 godziny oraz po każdej kąpieli i intensywnym poceniu.
- Unikaj słońca w godzinach największego nasłonecznienia, czyli mniej więcej od 10 do 16.
- Sięgaj po kapelusz z szerokim rondem, okulary z filtrem UV oraz przewiewne ubrania z długim rękawem.
Te same zasady chronią nas nie tylko przed czerniakiem. W upalne dni ograniczają też ryzyko, jakie niesie przegrzanie organizmu i udar cieplny. Warto przy okazji pamiętać, że odpowiedzialne korzystanie ze słońca da się pogodzić z dbaniem o prawidłowy poziom witaminy D latem. Krótkie, rozsądne przebywanie na powietrzu w połączeniu z dietą i ewentualną suplementacją w zupełności wystarczy, a skóra nie musi za to płacić wysokiej ceny.
Samobadanie i wizyta u dermatologa
Raz w miesiącu warto dokładnie obejrzeć całe ciało, najlepiej przy dobrym świetle i z pomocą lusterka albo bliskiej osoby, bo własnych pleców czy skóry głowy sami nie zobaczymy. Zwracaj uwagę na nowe znamiona oraz na te, które się zmieniają. Dobrym pomysłem jest robienie zdjęć podejrzanych miejsc, żeby łatwiej porównać je po kilku tygodniach.
Niezależnie od samobadania raz w roku dobrze jest odwiedzić dermatologa, który obejrzy znamiona dermatoskopem. To rodzaj specjalnej lupy z podświetleniem, dający kilkunastokrotne powiększenie. Badanie jest całkowicie bezbolesne i trwa zwykle kilkanaście minut, a potrafi wychwycić zmiany niewidoczne gołym okiem. Dla osób z dużą liczbą znamion to absolutna podstawa profilaktyki, podobnie jak codzienna pielęgnacja skóry i zdrowe nawyki.
Kiedy nie wolno zwlekać z wizytą
Do lekarza zgłoś się bez zbędnej zwłoki, gdy zauważysz:
- znamię, które rośnie, zmienia kształt lub kolor,
- zmianę, która swędzi, piecze, krwawi lub się nie goi,
- nowy, ciemny punkt na skórze, który wcześniej nie istniał,
- znamię wyglądające inaczej niż wszystkie pozostałe na ciele.
Czerniak potrafi rozwijać się podstępnie, ale daje nam realną przewagę, bo widać go na skórze. Kilka minut uwagi raz w miesiącu, rozsądek w słońcu i jedna wizyta u dermatologa w roku to naprawdę niewielka cena za spokój. Lato można przeżyć pięknie i bezpiecznie, wystarczy traktować słońce z szacunkiem, na jaki zasługuje.
