Lato to czas, kiedy chętnie odsłaniamy skórę, a słońce wydaje się samą przyjemnością. Problem w tym, że to właśnie promieniowanie słoneczne jest głównym sprawcą najgroźniejszego nowotworu skóry, czyli czerniaka. W Polsce liczba zachorowań w ostatnich trzech dekadach potroiła się i wciąż rośnie. Jest jednak druga strona tej historii, znacznie bardziej optymistyczna: czerniak wykryty wcześnie jest dziś w ogromnej większości przypadków całkowicie wyleczalny, a śmiertelność, mimo rosnącej liczby zachorowań, zaczęła w końcu spadać.
Czym właściwie jest czerniak
Czerniak to złośliwy nowotwór wywodzący się z melanocytów, czyli komórek produkujących barwnik skóry. Najczęściej pojawia się na skórze, ale może rozwinąć się także w miejscach, o których mało kto myśli: na owłosionej skórze głowy, na podeszwach stóp, pod paznokciami, a nawet w gałce ocznej czy na błonach śluzowych. Bywa, że powstaje w obrębie istniejącego już pieprzyka, częściej jednak pojawia się jako całkiem nowa zmiana na skórze, która wcześniej wyglądała zupełnie zdrowo.
To, co czyni czerniaka tak niebezpiecznym, to jego zdolność do szybkiego dawania przerzutów. Niewielka zmiana na skórze potrafi w krótkim czasie rozsiać komórki nowotworowe po całym organizmie. Dlatego w przypadku tego nowotworu wszystko rozgrywa się o czas. Podobnie jak przy wielu innych nowotworach, choćby raku jajnika, o rokowaniu decyduje przede wszystkim moment wykrycia.
Dlaczego zachorowań jest coraz więcej
Liczby mówią same za siebie. Jeszcze trzy dekady temu w Polsce rozpoznawano około 1500 czerniaków rocznie. Dziś jest ich ponad 4000, a według części danych nawet 4500. Standaryzowany współczynnik zachorowalności podwaja się mniej więcej co dziesięć lat, a najszybszy wzrost odnotowano w ostatnich latach wśród mężczyzn mieszkających na wsi.
Powodów jest kilka. Zmienił się nasz styl życia: częściej wyjeżdżamy do ciepłych krajów, chętniej się opalamy, a moda na intensywną opaleniznę wciąż ma się dobrze. Swoje robi też korzystanie z solariów. Warto wiedzieć, że sztuczne promieniowanie UV zostało uznane przez Światową Organizację Zdrowia za czynnik rakotwórczy tej samej najwyższej kategorii co dym tytoniowy, a ryzyko rośnie szczególnie u osób, które zaczęły opalać się w łóżku opalającym przed trzydziestym rokiem życia. W Polsce od 2018 roku korzystanie z solarium jest zakazane dla osób niepełnoletnich.
Zasada ABCDE, czyli jak rozpoznać groźne znamię
Najprostszym narzędziem samokontroli jest zasada ABCDE. To pięć cech, które powinny wzbudzić czujność i skłonić do wizyty u dermatologa:
- A jak asymetria, gdy jedna połowa znamienia różni się od drugiej i nie da się ich do siebie dopasować.
- B jak brzegi, które są nierówne, poszarpane, postrzępione lub rozmyte.
- C jak kolor, gdy zmiana ma kilka odcieni naraz, od jasnobrązowego po czerń, czerwień czy odcienie niebieskie.
- D jak duży rozmiar, czyli średnica przekraczająca około 6 milimetrów, choć czerniak bywa też mniejszy.
- E jak ewolucja, czyli każda zmiana w czasie: znamię rośnie, zmienia kształt lub kolor, zaczyna swędzieć, piec albo krwawić.
Pomocna bywa też zasada brzydkiego kaczątka. Jeśli jedno znamię wyraźnie odstaje wyglądem od pozostałych na ciele, warto pokazać je specjaliście, nawet jeśli formalnie nie spełnia wszystkich kryteriów ABCDE.
Kto jest w grupie podwyższonego ryzyka
Czerniak może pojawić się u każdego, ale niektóre osoby powinny zachować szczególną czujność:
- osoby o jasnej karnacji, z jasnymi lub rudymi włosami i piegami, które łatwo ulegają oparzeniom słonecznym, a z trudem się opalają (fototyp I i II),
- osoby z dużą liczbą znamion, zwłaszcza gdy jest ich powyżej pięćdziesięciu, oraz ze znamionami atypowymi lub wrodzonymi,
- osoby, które w przeszłości przeszły ciężkie oparzenia słoneczne, szczególnie w dzieciństwie,
- osoby, u których czerniak wystąpił w rodzinie lub które same chorowały na niego wcześniej,
- osoby z obniżoną odpornością, na przykład po przeszczepie narządu.
Jak rozsądnie chronić się przed słońcem
Dobra wiadomość jest taka, że na najważniejszy czynnik ryzyka mamy realny wpływ. Podstawą jest rozsądek w kontakcie ze słońcem, a nie całkowita rezygnacja z niego. Kilka zasad, które naprawdę robią różnicę:
- unikaj słońca w godzinach największego nasłonecznienia, mniej więcej między 11 a 16, to te same godziny, w których najłatwiej też o udar słoneczny,
- stosuj krem z filtrem SPF co najmniej 30, a nad morzem, w górach i w ciepłych krajach nawet 50, i nakładaj go ponownie co dwie godziny oraz po każdej kąpieli,
- noś nakrycie głowy, okulary z filtrem UV i przewiewne ubranie zasłaniające ramiona,
- zrezygnuj z solarium, opalenizna z łóżka opalającego nie jest ani zdrowa, ani bezpieczna,
- pamiętaj o dzieciach, bo to oparzenia z pierwszych lat życia najmocniej podnoszą ryzyko czerniaka w przyszłości.
Słońce nie jest przy tym wyłącznie wrogiem. To dzięki niemu skóra produkuje witaminę D, a rozsądna, krótka ekspozycja bez doprowadzania do zaczerwienienia skóry jest czymś zupełnie innym niż wielogodzinne opalanie się na plaży. Chodzi o umiar, nie o strach.
Samobadanie i moment, w którym trzeba iść do lekarza
Skórę warto oglądać samodzielnie mniej więcej raz w miesiącu, przy dobrym świetle, nie zapominając o trudno dostępnych miejscach: plecach, karku, skórze głowy, przestrzeniach między palcami i podeszwach stóp. W obejrzeniu pleców pomoże lustro albo bliska osoba. Każde nowe znamię oraz każdą zmianę w znamieniu już istniejącym warto potraktować poważnie.
Raz do roku, a w grupach ryzyka częściej, dobrze jest wykonać badanie skóry u dermatologa. Lekarz ocenia znamiona dermatoskopem, czyli specjalnym urządzeniem powiększającym obraz kilkunastokrotnie, co pozwala dostrzec szczegóły niewidoczne gołym okiem. Takie badanie jest szybkie i bezbolesne, a bywa, że ratuje życie. Akcje profilaktyczne, takie jak kampania Akademii Czerniaka pod hasłem „Znamię! Znam je?”, od lat przypominają, że kilka minut przed lustrem to jedna z najlepszych inwestycji w zdrowie.
Dlaczego mimo wszystko jest coraz lepiej
Choć zachorowań przybywa, w statystykach pojawił się wreszcie pozytywny sygnał: śmiertelność z powodu czerniaka w Polsce zaczęła spadać. To zasługa dwóch rzeczy. Po pierwsze, rosnącej świadomości i wcześniejszego wykrywania, dzięki czemu coraz więcej czerniaków rozpoznaje się w stadium, w którym wystarczy chirurgiczne usunięcie zmiany. Po drugie, prawdziwej rewolucji w leczeniu choroby zaawansowanej.
Jeszcze kilkanaście lat temu rozsiany czerniak oznaczał najczęściej wyrok. Dziś do dyspozycji lekarzy są immunoterapia, która pobudza układ odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem, oraz terapia celowana, uderzająca w konkretne mutacje w komórkach czerniaka. Leki takie jak niwolumab, pembrolizumab czy inhibitory BRAF wydłużyły życie chorych w sposób, który jeszcze niedawno wydawał się nierealny. W Polsce kompleksowe leczenie czerniaka prowadzi około dwudziestu wyspecjalizowanych ośrodków.
Najważniejsze w kilku zdaniach
Czerniak to nowotwór, którego w dużej mierze można uniknąć, a wykryty wcześnie jest niemal zawsze wyleczalny. Chroń skórę przed słońcem, nie korzystaj z solarium, obserwuj swoje znamiona według zasady ABCDE i raz do roku pokaż je dermatologowi. Jeśli zauważysz nowe albo zmieniające się znamię, nie zwlekaj i umów się na wizytę. W przypadku tego nowotworu czujność naprawdę ratuje życie.
