w

Dna moczanowa: objawy, napad podagry i leczenie. Dlaczego atak budzi w środku nocy

Osoba trzymająca się za obolałą stopę, co ilustruje napad dny moczanowej

Zaczyna się zwykle w nocy. Człowiek kładzie się spać zdrowy, a nad ranem budzi go rwący, pulsujący ból w stawie palucha, tak silny, że nie sposób znieść nawet dotyku kołdry. Staw jest czerwony, spuchnięty i gorący, a każdy krok wydaje się nie do przejścia. Tak najczęściej daje o sobie znać dna moczanowa, jedna z najstarszych i najbardziej bolesnych chorób stawów. Dobra wiadomość jest taka, że dziś potrafimy ją skutecznie leczyć, a przy odpowiednim postępowaniu napady mogą przestać wracać.

Czym właściwie jest dna moczanowa

Dna moczanowa, dawniej nazywana artretyzmem lub podagrą, to przewlekła choroba zapalna stawów. Jej przyczyną jest odkładanie się w stawach i tkankach kryształów moczanu sodu, które powstają, gdy we krwi przez dłuższy czas utrzymuje się zbyt wysoki poziom kwasu moczowego. Ten stan nazywamy hiperurykemią.

Kwas moczowy to naturalny produkt rozkładu puryn, czyli związków, które organizm częściowo wytwarza sam, a częściowo dostarcza z pożywieniem. W zdrowym organizmie jego nadmiar usuwają nerki. Problem pojawia się wtedy, gdy kwasu moczowego jest zbyt dużo albo gdy nerki nie nadążają z jego wydalaniem. Wtedy zaczyna się on wytrącać w postaci ostrych, mikroskopijnych kryształów, a te działają na staw jak drobne igiełki, wywołując gwałtowny stan zapalny.

Warto zapamiętać jedną rzecz. Podwyższony kwas moczowy sam w sobie nie musi jeszcze oznaczać dny. Wiele osób ma hiperurykemię przez lata i nigdy nie doświadcza napadu. O chorobie mówimy dopiero wtedy, gdy kryształy zaczynają uszkadzać stawy i wywoływać zapalenie.

Cztery etapy, przez które przechodzi choroba

Dna moczanowa nie pojawia się z dnia na dzień. Zwykle rozwija się latami, przechodząc przez kilka faz, które łatwo prześledzić:

  • Bezobjawowa hiperurykemia. Kwas moczowy jest już podwyższony, ale nic nie boli. Ten etap może trwać wiele lat i często wykrywa się go przypadkiem, przy okazji badań krwi.
  • Ostry napad dny. Nagły, bardzo silny atak bólu i zapalenia w jednym stawie, najczęściej w paluchu stopy. To moment, w którym większość osób trafia do lekarza.
  • Okres międzynapadowy. Po ustąpieniu ataku staw wraca do normy i przez tygodnie, miesiące, a nawet lata może nie dawać żadnych objawów. To zwodniczy spokój, bo choroba nadal się toczy.
  • Dna przewlekła z guzkami dnawymi. Gdy choroba jest nieleczona, napady stają się częstsze i obejmują kolejne stawy, a pod skórą tworzą się guzki dnawe, czyli złogi kryształów, które mogą trwale uszkadzać stawy.

Napad dny, czyli klasyczna podagra

Pierwszy napad dny to doświadczenie, którego trudno z czymkolwiek pomylić. W ponad połowie przypadków atakuje staw u podstawy dużego palca u nogi i wtedy mówimy o podagrze. Ból narasta błyskawicznie, zwykle w ciągu kilku do kilkunastu godzin, i osiąga szczyt bardzo szybko. Do najbardziej typowych objawów należą:

  • bardzo silny, rwący ból pojedynczego stawu, często zaczynający się w nocy lub nad ranem,
  • zaczerwienienie skóry nad stawem, czasem z lekkim połyskiem,
  • obrzęk i wyraźne ucieplenie okolicy stawu,
  • nadwrażliwość na dotyk, gdy nawet delikatny ucisk staje się nie do zniesienia,
  • niekiedy stan podgorączkowy, dreszcze i ogólne rozbicie.

Choć paluch stopy jest najczęstszym celem, napad może dotyczyć także stawu skokowego, kolana, nadgarstka czy palców rąk. Nieleczony atak zwykle ustępuje samoistnie po kilku dniach do dwóch tygodni, ale to nie znaczy, że problem zniknął. Kolejny napad to najczęściej kwestia czasu.

Co wyzwala atak

Napad rzadko przychodzi bez powodu. Zwykle poprzedza go coś, co gwałtownie podnosi poziom kwasu moczowego albo sprzyja wytrącaniu kryształów. Do najczęstszych wyzwalaczy należą obfity posiłek bogaty w mięso i podroby, spożycie alkoholu, zwłaszcza piwa, odwodnienie, intensywny wysiłek lub uraz stawu, a także infekcja czy nagły stres. Napad potrafi też sprowokować rozpoczęcie leczenia obniżającego kwas moczowy bez odpowiedniego zabezpieczenia, bo szybkie zmiany jego stężenia rozchwiewają równowagę w stawie.

Kto jest najbardziej narażony

Dna moczanowa jest najczęstszą zapalną chorobą stawów u mężczyzn i to oni chorują znacznie częściej. U kobiet ryzyko wyraźnie rośnie po menopauzie, gdy zanika ochronne działanie estrogenów. Poza płcią i wiekiem na rozwój choroby pracuje cały zestaw czynników, z których wiele można realnie ograniczyć:

  • dieta obfitująca w czerwone mięso, podroby, owoce morza i tłuste ryby,
  • alkohol, przede wszystkim piwo i mocne trunki,
  • słodkie napoje i produkty z syropem glukozowo-fruktozowym, bo fruktoza nasila produkcję kwasu moczowego,
  • nadwaga i otyłość, zwłaszcza brzuszna,
  • przewlekła choroba nerek, która utrudnia wydalanie kwasu moczowego,
  • niektóre leki, w tym diuretyki tiazydowe i małe dawki kwasu acetylosalicylowego,
  • obciążenie rodzinne, bo skłonność do wysokiego kwasu moczowego bywa dziedziczna.

Dna rzadko chodzi sama. Bardzo często towarzyszy jej otyłość, podwyższony cukier i zaburzenia lipidowe, czyli zestaw, który opisujemy jako zespół metaboliczny. Wysokiemu kwasowi moczowemu często towarzyszy też nadciśnienie tętnicze, a te choroby nawzajem się napędzają. Dlatego rozpoznanie dny warto traktować jak sygnał, żeby przyjrzeć się całemu metabolizmowi, a nie tylko obolałemu stawowi.

Czym grozi nieleczona dna

Największym błędem jest traktowanie dny jak serii oddzielnych, przykrych epizodów, które same mijają. Nieleczona choroba postępuje, a jej skutki wykraczają daleko poza sam ból. Do najpoważniejszych konsekwencji należą:

  • coraz częstsze i dłuższe napady, obejmujące kolejne stawy,
  • guzki dnawe, czyli twarde złogi kryształów pod skórą, na przykład na małżowinach usznych, łokciach czy wokół stawów,
  • trwałe uszkodzenie i zniekształcenie stawów, prowadzące do ograniczenia sprawności,
  • kamica nerkowa z kamieni moczanowych oraz stopniowe uszkodzenie nerek.

Do tego dochodzi podwyższone ryzyko sercowo-naczyniowe, bo dna często idzie w parze z chorobami serca. To wszystko sprawia, że warto działać wcześnie, zanim choroba zdąży wyrządzić trwałe szkody.

Jak rozpoznaje się dnę moczanową

Podstawą jest obraz kliniczny, czyli typowy napad, w połączeniu z badaniami. Oznaczenie kwasu moczowego we krwi to pierwszy krok, choć trzeba wiedzieć o pewnej pułapce. W trakcie samego napadu jego stężenie bywa prawidłowe albo wręcz obniżone, bo część kwasu w tym czasie odkłada się w stawie. Dlatego prawidłowy wynik podczas ataku nie wyklucza dny, a badanie warto powtórzyć po jego ustąpieniu.

Orientacyjne normy kwasu moczowego we krwi wyglądają następująco:

GrupaOrientacyjna norma kwasu moczowego
Kobietyod 2,4 do 5,7 mg/dl
Mężczyźniod 3,4 do 7,0 mg/dl

Za granicę, powyżej której kwas moczowy zaczyna się wytrącać w postaci kryształów, przyjmuje się w praktyce wartość około 6,8 mg/dl. Najpewniejszym sposobem potwierdzenia dny pozostaje wykrycie kryształów moczanu sodu w płynie pobranym ze stawu i obejrzenie ich pod specjalnym mikroskopem. Coraz częściej pomaga też USG stawu oraz badania obrazowe, a lekarz zwykle zleca dodatkowo ocenę pracy nerek, poziomu cukru i lipidów, żeby wychwycić choroby współistniejące.

Leczenie napadu

W czasie ostrego ataku najważniejsze jest szybkie opanowanie bólu i zapalenia. Im wcześniej włączy się leczenie, tym lepszy efekt. W praktyce lekarz sięga po jedną z trzech grup leków, dobierając ją do wieku pacjenta, chorób towarzyszących i tolerancji:

  • Niesteroidowe leki przeciwzapalne, które zmniejszają ból i stan zapalny.
  • Kolchicyna, skuteczna zwłaszcza wtedy, gdy zostanie podana wcześnie, dziś stosowana w małych, dobrze tolerowanych dawkach.
  • Glikokortykosteroidy, podawane doustnie lub bezpośrednio do stawu, gdy pozostałe leki są przeciwwskazane.

W trakcie napadu pomaga też odciążenie i chłodzenie zajętego stawu oraz picie odpowiedniej ilości wody. Ważna zasada dotyczy leków obniżających kwas moczowy. Jeśli pacjent już je przyjmuje, nie odstawia się ich w czasie ataku. Nowego leczenia obniżającego kwas zwykle nie zaczyna się jednak w samym środku napadu, tylko po jego ustąpieniu.

Leczenie długoterminowe, czyli sedno sprawy

Opanowanie pojedynczego napadu to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwym celem jest takie obniżenie kwasu moczowego, żeby kryształy przestały się tworzyć, a te już odłożone stopniowo się rozpuściły. Współczesne podejście nazywa się leczeniem do celu. Chodzi o to, by trwale sprowadzić poziom kwasu moczowego poniżej 6 mg/dl, czyli poniżej 360 µmol/l, a w cięższych postaciach z guzkami dnawymi nawet poniżej 5 mg/dl, czyli poniżej 300 µmol/l.

Podstawowym lekiem obniżającym kwas moczowy jest allopurynol. Zaczyna się go od małej dawki i stopniowo ją zwiększa, kontrolując wyniki, aż do osiągnięcia celu. Gdy allopurynol jest źle tolerowany lub nieskuteczny, lekarz sięga po febuksostat albo leki nasilające wydalanie kwasu moczowego. Bardzo ważne jest to, że leczenie obniżające kwas moczowy jest przewlekłe. Przyjmuje się je latami, a często do końca życia, bo po odstawieniu poziom kwasu zwykle wraca do dawnych wartości, a wraz z nim napady. W pierwszych miesiącach takiej terapii stosuje się zwykle osłonę przeciwzapalną, żeby zapobiec napadom wywołanym samą zmianą stężenia kwasu.

Dieta i styl życia

Dieta nie zastąpi leków w rozwiniętej dnie, ale potrafi realnie zmniejszyć liczbę napadów i wspiera całe leczenie. Zasady są dość konkretne. Warto ograniczyć produkty najbardziej obfitujące w puryny oraz te, które nasilają produkcję kwasu moczowego:

  • podroby, takie jak wątroba, nerki i serca,
  • czerwone mięso, dziczyznę oraz mięsne buliony i galarety,
  • tłuste ryby i owoce morza, w tym sardynki, śledzie i małże,
  • alkohol, zwłaszcza piwo, także to bezalkoholowe, oraz mocne trunki,
  • słodkie napoje, soki i produkty z syropem glukozowo-fruktozowym.

Po drugiej stronie są rzeczy, które pomagają. Sprzyja niskotłuszczowy nabiał, warzywa, pełnoziarniste produkty, kawa oraz witamina C. Coraz częściej mówi się też o korzystnym wpływie wiśni i czereśni. Kluczowe znaczenie ma odpowiednie nawodnienie, bo woda pomaga nerkom usuwać kwas moczowy. Ważna jest również rozsądna redukcja masy ciała, przy czym powinna być stopniowa, ponieważ gwałtowne odchudzanie i głodówki potrafią sprowokować napad. Ciekawostką jest to, że warzywa bogate w puryny, na przykład szpinak czy kalafior, w praktyce nie zwiększają ryzyka napadów tak jak puryny pochodzenia zwierzęcego, więc nie trzeba z nich rezygnować.

Najczęstsze pytania

Czy dnę moczanową można wyleczyć?
Nie da się usunąć skłonności do wysokiego kwasu moczowego, ale chorobę można w pełni opanować. Konsekwentne leczenie obniżające kwas moczowy sprawia, że napady przestają wracać, a odłożone kryształy stopniowo się rozpuszczają. To realny cel dla większości pacjentów.

Czy sama dieta wystarczy, żeby pozbyć się dny?
We wczesnej fazie i przy niewielkiej hiperurykemii zmiana nawyków bywa wystarczająca, żeby ograniczyć napady. W rozwiniętej chorobie dieta jest ważnym wsparciem, ale zwykle nie zastąpi leków obniżających kwas moczowy.

Dlaczego napady zaczynają się w nocy?
W nocy ciało jest chłodniejsze, spada nawodnienie, a to sprzyja wytrącaniu kryształów. Dlatego klasyczny atak podagry bardzo często budzi chorego nad ranem.

Czy podwyższony kwas moczowy zawsze oznacza dnę?
Nie. Wiele osób ma bezobjawową hiperurykemię i nigdy nie doświadcza napadu. O dnie mówimy dopiero wtedy, gdy pojawia się zapalenie stawu wywołane kryształami.

Dna moczanowa bywa nazywana chorobą dobrobytu, ale nie jest niczyją winą ani powodem do wstydu. To dobrze poznany problem, z którym współczesna medycyna radzi sobie naprawdę skutecznie, o ile nie zbagatelizujemy pierwszych sygnałów. Jeśli obudził Cię kiedyś nagły, potworny ból stawu palucha albo Twoje wyniki pokazują wysoki kwas moczowy, potraktuj to jak zaproszenie do rozmowy z lekarzem. Im wcześniej zaczniesz działać, tym większa szansa, że kolejnego takiego poranka już nie będzie.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej. W razie wątpliwości dotyczących poziomu kwasu moczowego, objawów i leczenia skonsultuj się z lekarzem.

Napisane przez Magdalena Adamczyk

Magdalena Adamczyk pisze dla sztosowe.pl o numerologii, sennikach, anielskich liczbach i symbolice duchowej. Od ponad 10 lat zgłębia tradycje ezoteryczne, tarot i interpretacje snów. Łączy podejście symboliczne z perspektywą psychologii poznawczej, tłumacząc znaczenia liczb, godzin lustrzanych i sennych obrazów przystępnie, bez popadania w nadmierny mistycyzm. W swoich tekstach skupia się na tym, jak symbole mogą służyć autorefleksji i lepszemu rozumieniu siebie. Pisze m.in. o godzinach lustrzanych, anielskich liczbach, sennikach, tarocie oraz symbolice popularnych zjawisk kulturowych.