Dla jednych to po prostu mocniejszy ból głowy, który przejdzie po tabletce. Dla kilku milionów Polaków to choroba, która potrafi wyłączyć z życia na całą dobę, zamknąć w zaciemnionym pokoju i odebrać kontrolę nad najprostszymi planami. Migrena wciąż bywa lekceważona, tymczasem to jedna z najczęstszych chorób neurologicznych na świecie i jedna z głównych przyczyn niesprawności u osób młodych oraz w sile wieku. Warto wiedzieć, czym różni się od zwykłego bólu głowy, co ją wyzwala i jak naprawdę można ją dziś leczyć.
Migrena to nie zwykły ból głowy
Migrena jest przewlekłą chorobą neurologiczną, a nie chwilowym niedomaganiem. U jej podłoża leży nadmierna pobudliwość mózgu oraz fala zmian w naczyniach i w przewodnictwie nerwowym, w którą zaangażowane jest między innymi białko o nazwie CGRP. Napad to nie tylko ból, ale cały zestaw objawów: nadwrażliwość na światło, dźwięk i zapachy, nudności, a czasem wymioty. Pojedynczy atak trwa zwykle od 4 do 72 godzin, a ból bywa tak silny, że uniemożliwia pracę czy naukę.
Cztery fazy napadu, które warto rozpoznać
Wbrew pozorom migrena rzadko zaczyna się od bólu. U wielu osób napad przebiega w kilku etapach, choć nie każdy przechodzi wszystkie z nich.
- Faza zwiastunów, która pojawia się nawet na jeden do dwóch dni przed bólem. Daje o sobie znać zmęczeniem, ziewaniem, rozdrażnieniem, sztywnością karku, zachciankami na słodycze albo wahaniami nastroju.
- Aura, którą przechodzi około jednej czwartej chorych. Trwa zwykle od 5 do 60 minut i najczęściej dotyczy wzroku, w postaci błysków, migoczących plam, zygzaków czy ubytków w polu widzenia. Bywa też pod postacią mrowienia dłoni i twarzy albo przejściowych kłopotów z mową.
- Faza bólu, czyli właściwy napad. Ból jest zwykle jednostronny, pulsujący, umiarkowany lub silny i nasila się przy wysiłku, schylaniu czy wchodzeniu po schodach. Towarzyszą mu nudności oraz nadwrażliwość na bodźce.
- Faza ponapadowa, nazywana czasem migrenowym kacem. Po ustąpieniu bólu przez wiele godzin utrzymuje się wyczerpanie, rozbicie i trudności z koncentracją.
Migrena a napięciowy ból głowy
Najczęstsza pomyłka to mylenie migreny z napięciowym bólem głowy. Różnice są jednak dość czytelne, jeśli wie się, na co zwracać uwagę.
- Ból migrenowy jest najczęściej jednostronny, pulsujący i silny, nasila się przy aktywności, a towarzyszą mu nudności oraz nadwrażliwość na światło i dźwięk.
- Ból napięciowy obejmuje zwykle całą głowę, przypomina ciasną opaskę uciskającą skronie i czoło, ma łagodne lub umiarkowane nasilenie i nie nasila się przy zwykłym ruchu.
To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie, bo migrena wymaga innego podejścia i często innych leków niż zwykły ból głowy z przemęczenia.
Co wyzwala napad migreny
Migrena ma podłoże w dużej mierze genetyczne, ale konkretne ataki uruchamiają zwykle tak zwane wyzwalacze. U każdego są nieco inne, dlatego tak pomocne bywa prowadzenie dzienniczka napadów. Do najczęstszych należą:
- stres, a także jego nagłe odpuszczenie, czyli napady w pierwszy weekend po intensywnym tygodniu,
- wahania hormonalne u kobiet, zwłaszcza w okolicy miesiączki,
- zaburzenia rytmu dobowego oraz niedobór lub nadmiar snu,
- pominięte posiłki i spadki poziomu cukru,
- odwodnienie,
- niektóre pokarmy i używki, na przykład dojrzewające sery, czerwone wino, nadmiar kofeiny albo jej nagłe odstawienie,
- silne bodźce, czyli ostre światło, głośny dźwięk i intensywne zapachy,
- zmiany pogody i ciśnienia atmosferycznego.
Część z tych czynników można trzymać w ryzach zwykłą codzienną higieną. Pomaga regularny tryb dnia i dbałość o zdrowe fazy snu, a także pilnowanie posiłków oraz odpowiedniego nawodnienia organizmu, szczególnie w upalne dni, kiedy o odwodnienie wyjątkowo łatwo.
Kto choruje na migrenę
Szacuje się, że w Polsce na migrenę cierpi około 4 milionów osób, co odpowiada mniej więcej co dziesiątej osobie w populacji. Choroba wyraźnie częściej dotyka kobiet, nawet trzy razy częściej niż mężczyzn, a w okresie rozrodczym problem może obejmować nawet co czwartą panią. Ma to związek między innymi z wahaniami hormonów. Osobną, najtrudniejszą grupę stanowią osoby z migreną przewlekłą, u których głowa boli przez co najmniej 15 dni w miesiącu. W Polsce to około 400 tysięcy chorych, którym choroba realnie odbiera znaczną część życia.
Leczenie doraźne, czyli jak przerwać napad
W leczeniu pojedynczego ataku obowiązuje jedna główna zasada: lek trzeba przyjąć jak najwcześniej, najlepiej zaraz na początku bólu, zanim się rozkręci. W łagodniejszych napadach sprawdzają się popularne leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, na przykład ibuprofen, naproksen czy kwas acetylosalicylowy. Gdy to nie wystarcza, lekarz może przepisać tryptany, czyli leki działające wybiórczo na mechanizm migreny. Przy silnych nudnościach dołącza się środki przeciwwymiotne, które dodatkowo poprawiają wchłanianie leku przeciwbólowego.
Jest tu jednak ważna pułapka. Zbyt częste sięganie po leki przeciwbólowe, czyli branie ich przez więcej niż 10 do 15 dni w miesiącu, samo w sobie może prowadzić do tak zwanego polekowego bólu głowy i błędnego koła codziennego bólu. Dlatego przy częstych napadach nie chodzi o coraz mocniejsze tabletki, lecz o dobrze dobraną profilaktykę.
Profilaktyka i przełom w postaci leków anty-CGRP
O leczeniu zapobiegawczym myśli się wtedy, gdy napady są częste, zwykle od czterech dni migrenowych w miesiącu wzwyż, albo gdy bardzo utrudniają funkcjonowanie. Od lat stosuje się w tym celu leki, które pierwotnie powstały z myślą o innych schorzeniach, między innymi niektóre beta-blokery, topiramat, kwas walproinowy, flunaryzynę czy amitryptylinę. Ich celem nie jest przerwanie pojedynczego ataku, lecz zmniejszenie liczby i siły napadów.
Prawdziwą zmianą ostatnich lat są leki celowane w białko CGRP, które odgrywa kluczową rolę w powstawaniu migreny. To przeciwciała monoklonalne, takie jak erenumab, fremanezumab i galkanezumab, podawane w zastrzykach raz na miesiąc lub raz na kwartał, oraz gepanty, czyli tabletki blokujące receptor CGRP. U wielu chorych potrafią one zmniejszyć liczbę dni z migreną nawet o połowę. W Polsce część z tych terapii jest refundowana w ramach programu lekowego dla osób z migreną przewlekłą, które spełniają określone kryteria, w tym nieskuteczność wcześniejszych metod profilaktyki.
Domowe sposoby, które realnie pomagają
Leki to nie wszystko. W ograniczaniu napadów duże znaczenie ma styl życia i konsekwencja. Warto zadbać o kilka rzeczy:
- stały rytm snu i posiłków, także w weekendy,
- regularną, umiarkowaną aktywność fizyczną, na przykład spacery, pływanie czy jazdę na rowerze,
- naukę radzenia sobie ze stresem, choćby przez ćwiczenia oddechowe czy techniki relaksacyjne,
- prowadzenie dzienniczka, który pomaga wychwycić własne wyzwalacze.
Pewne wsparcie mają też dane naukowe dotyczące suplementacji. W profilaktyce migreny bada się między innymi magnez, koenzym Q10 oraz witaminy z grupy B, zwłaszcza ryboflawinę. Nie zastąpią one leczenia u osób z częstymi napadami, ale u części chorych bywają wartościowym dodatkiem, który warto omówić z lekarzem.
Kiedy ból głowy wymaga pilnej konsultacji
Zdecydowana większość bólów głowy nie jest groźna, ale są sytuacje, w których nie wolno zwlekać. Po pilną pomoc trzeba się zgłosić, gdy:
- ból pojawia się nagle i jest najsilniejszy w życiu, jak uderzenie pioruna,
- towarzyszą mu gorączka, sztywność karku, wysypka lub zaburzenia świadomości,
- dołączają się objawy neurologiczne, na przykład niedowład, zaburzenia mowy czy widzenia utrzymujące się dłużej niż typowa aura,
- ból pojawił się po urazie głowy,
- silne bóle głowy zaczynają się po raz pierwszy po 50. roku życia lub wyraźnie zmieniają swój charakter.
Warto też umówić się na spokojną wizytę u lekarza, jeśli napady są częste, coraz silniejsze albo gdy leki przeciwbólowe przestają działać. Migreny nie da się dziś wyleczyć raz na zawsze, ale można ją naprawdę dobrze kontrolować. Dzięki nowym terapiom i świadomemu unikaniu wyzwalaczy wiele osób odzyskuje kontrolę nad swoim kalendarzem, zamiast planować życie wokół kolejnych napadów.
Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem. W razie nawracających lub niepokojących bólów głowy skonsultuj się ze specjalistą.
