W Longyearbyen, największej osadzie norweskiego archipelagu Svalbard, od 1950 roku nie chowa się zmarłych. Miejscowy cmentarz zamknięto, gdy okazało się, że ciała pochowane w wiecznej zmarzlinie nie rozkładają się, a w grobach leżą między innymi ofiary pandemii grypy z 1918 roku. Zmarłych przewozi się do pochówku na kontynent, a osoby śmiertelnie chore zwykle wyjeżdżają tam wcześniej. Gdy jutro w Polsce zapłoną znicze na cmentarzach, warto wiedzieć, że są miejsca, gdzie pochowanie bliskiego obok domu jest niemożliwe, a w kilku miastach burmistrzowie wręcz „zakazali umierania”. 🕯️
📌 W skrócie
- Cmentarz w Longyearbyen działał od 1918 do 1950 roku. Pochowano na nim 44 osoby.
- W 1918 roku na hiszpankę zmarło tam 11 osób. Ich ciała zachowały się w zmarzlinie.
- W 1998 roku naukowcy otworzyli siedem grobów, by szukać śladów wirusa grypy.
- Na greckiej wyspie Delos zakaz umierania i rodzenia wprowadzili Ateńczycy w 426 roku p.n.e.
- Burmistrzowie we Francji, Hiszpanii i we Włoszech „zakazywali umierania”, protestując przeciw brakowi miejsc na cmentarzach.
❄️ Cmentarz, na którym czas się zatrzymał
Longyearbyen powstało na początku XX wieku jako osada górnicza. Jesienią 1918 roku do odciętej od świata osady dotarła hiszpanka. Zmarło 11 osób, w większości młodych górników, którzy przypłynęli ostatnim statkiem przed zimą. Właśnie wtedy na zboczu nad miastem założono cmentarz. Do dziś stoją na nim proste białe krzyże, widoczne na zdjęciu powyżej.
Przez następne dekady pochowano tam łącznie 44 osoby. W 1950 roku zauważono jednak, że ciała w ziemi w ogóle się nie rozkładają. Zmarzlina na Svalbardzie sięga głęboko i nie rozmarza nawet latem, więc groby działają jak zamrażarka. Pojawiła się obawa, że razem z ciałami przetrwać mogą także drobnoustroje, w tym wirus, który zabił górników. Od tej pory cmentarz jest zamknięty dla nowych pochówków.
🔬 Ekspedycja po wirusa sprzed 80 lat
Pandemia grypy z lat 1918 i 1919 zabiła na świecie dziesiątki milionów ludzi, a przez większość XX wieku nikt nie wiedział, dlaczego wirus był tak groźny. Ciała w zmarzlinie dawały szansę, by to sprawdzić. W sierpniu 1998 roku do Longyearbyen przyjechała ekspedycja, którą zorganizowała kanadyjska geografka Kirsty Duncan. Naukowcy, ubrani w kombinezony ochronne, otworzyli groby siedmiu górników zmarłych w październiku 1918 roku i pobrali próbki tkanek. Okazało się, że trumny leżały płycej, niż zakładano, w warstwie, która co roku częściowo rozmarza. Badania nad wirusem z 1918 roku trwały potem w laboratoriach na całym świecie.
🏥 Jak się żyje tam, gdzie nie można umrzeć
Zakaz pochówku zmienił codzienność mieszkańców bardziej, niż mogłoby się wydawać. Longyearbyen ma mały szpital, ale nie ma ośrodka opieki dla przewlekle i śmiertelnie chorych. Osoby, które wymagają takiej opieki, przenoszą się zwykle na kontynent, do Norwegii. Podobnie jest z porodami: przyszłe mamy wyjeżdżają na kilka tygodni przed terminem. Zmarłych, także po nagłych wypadkach, transportuje się samolotem do pochówku na stałym lądzie.
Surowy klimat dokłada swoje. Od listopada do końca stycznia nad Longyearbyen trwa noc polarna. Podobnie wygląda życie w rosyjskim Norylsku, o którym pisaliśmy w tekście o mieście, do którego nie dojedziesz drogą.
🏛️ Delos: wyspa, na której nie wolno było się rodzić
Najstarszy taki zakaz ma ponad 2400 lat. Grecka wyspa Delos na Morzu Egejskim uchodziła za miejsce narodzin Apollina i Artemidy, więc musiała pozostać czysta rytualnie. Już w VI wieku p.n.e. tyran Pizystrat kazał przenieść groby widoczne ze świątyni. W 426 roku p.n.e. Ateńczycy poszli dalej. Jak opisuje historyk Tukidydes, usunięto wszystkie groby, a odtąd nikt nie mógł na wyspie umrzeć ani urodzić dziecka. Ciężarne i umierających przewożono na sąsiednią wyspę Renea.
Podobna zasada od wieków obowiązuje na japońskiej wyspie Itsukushima, słynnej z czerwonej bramy torii, która przy przypływie zdaje się unosić na wodzie. W tradycji shinto narodziny i śmierć łączą się z rytualną nieczystością, dlatego na świętej wyspie nie ma cmentarza, a zmarłych grzebie się na lądzie.
📜 Burmistrzowie, którzy „zakazali umierania”
W Europie zakaz umierania stał się sposobem na zwrócenie uwagi na zupełnie przyziemny problem: brak miejsc na cmentarzach. Nikt nie był za to karany, chodziło o rozgłos.
Najsłynniejsza jest historia z Sarpourenx. 13 lutego 2008 roku burmistrz Gérard Lalanne wydał zarządzenie zakazujące umierania na terenie gminy i zagroził „surowymi karami”. Cmentarz był już przepełniony, a sąd odrzucił wniosek o przejęcie sąsiedniej ziemi rolnej. Sam Lalanne zmarł dziesięć miesięcy później. W Falciano del Massico burmistrz Giulio Cesare Fava zakazał w 2012 roku przekraczania granicy życia ziemskiego wszystkim mieszkańcom i przyjezdnym. Do końca marca dwoje starszych mieszkańców zdążyło złamać ten zakaz.
A w Polsce
🌼 Cmentarz to miejsce pamięci
U nas 1 listopada odwiedzamy groby bliskich, palimy znicze i przynosimy kwiaty. Jeśli wybierasz się jutro na cmentarz, przeczytaj, jak bezpiecznie dojechać i jakie znicze wybrać, a także skąd wziął się zwyczaj kładzenia chryzantem.
❓ Najczęstsze pytania
Czy w Longyearbyen naprawdę nie wolno umrzeć?
Umrzeć oczywiście można, ale od 1950 roku nie chowa się tam zmarłych. Ciała przewozi się na kontynent, a osoby śmiertelnie chore zwykle wcześniej przenoszą się do Norwegii, gdzie mają zapewnioną opiekę.
Dlaczego w Longyearbyen zamknięto cmentarz?
Wieczna zmarzlina sprawia, że ciała się nie rozkładają. Pojawiła się obawa, że w grobach mogą przetrwać drobnoustroje, w tym wirus grypy z 1918 roku, na którą zmarło tam 11 osób.
Gdzie jeszcze na świecie zakazano umierania?
Na greckiej wyspie Delos od 426 roku p.n.e., a symbolicznie także w Lanjarón w Hiszpanii, w Le Lavandou, Cugnaux i Sarpourenx we Francji oraz w Falciano del Massico i Sellii we Włoszech.
Ile osób pochowano na cmentarzu w Longyearbyen?
Od 1918 do 1950 roku pochowano tam 44 osoby, w tym 11 ofiar pandemii hiszpanki z 1918 roku.
Białe krzyże nad Longyearbyen przypominają, że nawet zwyczaj tak oczywisty jak pochówek obok domu zależy od ziemi pod stopami. Tam, gdzie ziemia nigdy nie odmarza, pamięć o zmarłych trzeba pielęgnować inaczej. ❄️
Źródła: Tukidydes, „Wojna peloponeska”, księga III, 104; historia osady i cmentarza w Longyearbyen; K. Duncan, „Hunting the 1918 Flu”, University of Toronto Press, 2003; zarządzenia burmistrzów Sarpourenx (2008) i Falciano del Massico (2012).
