Walt Zerod rozwoził mrożone pizze i układał je w sklepowej zamrażarce, gdy podeszło do niego dwóch pranksterów z Instagrama. Wmówili mu, że ukradł 10 dolarów. Nagranie z jego bezradną reakcją obiegło internet, a obcy ludzie zebrali dla niego ponad 784 tys. dolarów, czyli około 3 mln zł. Teraz ojciec czwórki dzieci sam poprosił, żeby przestać mu wpłacać. 🍕💸
📌 W skrócie
- 📱 Prankster udawał, że pracownik Red Baron „ściągnął” mu 10 dolarów telefonem.
- 😔 „Moje życie i tak jest wystarczająco ciężkie”, odpowiedział zmęczony ojciec czwórki dzieci.
- 💰 Zbiórka urosła do 784 273 dolarów od blisko 23 tys. darczyńców.
- 🙏 Walt wstrzymał wpłaty i poprosił, by pieniądze trafiły do innych potrzebujących.
📱 „Żart” z dźwiękiem Apple Pay
Do zdarzenia doszło w sierpniu w markecie Meijer w White Lake w stanie Michigan. Walt pracuje dla marki Red Baron, która należy do firmy Schwan’s. Rozwozi mrożone pizze po sklepach i sam układa je na półkach.
Tego dnia podszedł do niego młody mężczyzna i zapytał o godzinę. Gdy Walt wyciągnął telefon, prankster puścił dźwięk przypominający płatność Apple Pay. Potem oznajmił, że właśnie stracił przez niego 10 dolarów. Całość nagrywał kolega z konta ThreeOfAKind.
Walt początkowo był spokojny. Z każdą minutą widać było jednak, że traci siły. Powiedział, że zgłosi sprawę, a prankster dalej powtarzał, że to tylko żart.
😔 „Mam czwórkę dzieci w domu”
Najmocniej poruszyły ludzi słowa, które Walt wypowiedział do kamery. Przyznał, że jest już godzinę po pracy, a dzieci zdążyły pójść spać. Rano o 5:00 musi wstać i objechać kolejnych dziesięć sklepów. Wspomniał też, że ledwo starcza mu na ratę kredytu za dom.
„Moje życie i tak jest wystarczająco ciężkie”, rzucił na koniec. To jedno zdanie zrobiło z niego bohatera internetu. Film zaczął krążyć pod koniec października, a pod nim posypały się tysiące komentarzy. Ludzie pisali, że widzą w nim swojego ojca, sąsiada albo samych siebie po dwunastu godzinach w pracy.
Gniew internautów skupił się na autorach nagrania. Konto ThreeOfAKind zostało później usunięte. Do dziś nie wiadomo, czy pranksterzy ponieśli za swój wybryk jakiekolwiek konsekwencje.
💰 Bezdomny weteran ruszył z pomocą
Zbiórkę na GoFundMe założył 27 października Luke Oakenshield z Arizony. Jak powiedział dziennikowi New York Post, bał się, że Walt może mieć kłopoty w pracy przez sytuację, której nie wywołał. Odnalazł go przez internet i dopilnował, żeby pieniądze trafiały prosto do niego. Dziś obaj mówią o sobie, że są przyjaciółmi.
Historia ma jeszcze jedno dno. Okazało się, że Oakenshield to weteran wojskowy, który sam nie ma dachu nad głową i mieszka w samochodzie. Jego znajomy założył więc osobną zbiórkę dla niego, na mieszkanie, auto i spłatę długów. Oakenshield potwierdził, że opis jego sytuacji jest w stu procentach prawdziwy.
Pieniądze dla Walta płynęły w tempie, które zaskoczyło wszystkich. Kolejne rekordy zbiórki odnotowywały amerykańskie media, m.in. Fox News. Tak rosła zbiórka:
| Data | Stan zbiórki | W złotych (ok.) |
|---|---|---|
| 27 października | start zbiórki | 0 zł |
| 30 października | ponad 486 tys. dolarów | 1,9 mln zł |
| 31 października | ponad 679 tys. dolarów | 2,7 mln zł |
| 5 listopada | 784 273 dolary, ok. 22 800 wpłat | 3,1 mln zł |
🙏 Walt mówi „dość” i prosi o pomoc dla innych
W czwartek 5 listopada Walt opublikował ostatnią aktualizację na stronie zbiórki i wstrzymał wpłaty. Podziękował wszystkim, przyznał, że wciąż próbuje ogarnąć, co się stało, i zapowiedział, że usuwa się w cień, by spędzić święta z rodziną.
Poprosił też o coś, co ujęło ludzi jeszcze bardziej. Zamiast wpłacać jemu, wesprzyjcie inną zbiórkę, lokalną organizację albo parafię, która pomaga potrzebującym rodzinom. Wcześniej prosił o uszanowanie prywatności swoich bliskich.
Głos zabrała też firma. Rzecznik Schwan’s potwierdził New York Post, że zdarzenie miało miejsce w sierpniu, a Walt „ma się dobrze” i pozostaje „cenionym członkiem zespołu”. Red Baron napisał w serwisie X, że Walt ma swój fanklub i że firma też do niego należy.
🤔 Internet znów pokazał dwie twarze
Ta historia przypomina, jak cienka jest granica między „contentem” a krzywdą zwykłego człowieka. Pranksterzy liczyli na wyświetlenia kosztem zmęczonego ojca. Wyświetlenia przyszły, tylko że przeciwko nim. Podobnie było w Polsce, gdy w kilka godzin ludzie zebrali ponad milion złotych na leczenie męża Danuty Stenki: internet potrafi być bezwzględny, ale bywa też niesamowicie hojny.
Część komentujących zwraca uwagę na drugą stronę medalu. Media w USA pytają, czy tak ogromne zbiórki dla jednej osoby nie są loterią, w której wygrywa ten, kto akurat trafi do viralu. Inni odpowiadają, że Walt sam postawił granicę, a to najlepszy dowód, że pieniądze trafiły do właściwej osoby. Więcej o tym, jak jeden film potrafi zmienić życie rodziny, pisaliśmy przy okazji dziewczynki z mema „Side Eye Chloe”.
Słusznie, że ludzie zrzucili się dla Walta ponad 3 mln zł, czy pranksterzy powinni ponieść karę zamiast zbierać wyświetlenia?
