Na jednej z posesji w powiecie wejherowskim policjanci i inspektorzy OTOZ Animals znaleźli psa, który nie był w stanie samodzielnie się podnieść. Miał poważnie poranione obie tylne łapy i jedną przednią. Według wstępnych ustaleń policji przejechał go samochodem jego własny właściciel, 43-letni mężczyzna. Potem przez pewien czas nie zawiózł psa do weterynarza. 💔
📌 W skrócie
- 🚗 Według policji 43-letni mieszkaniec powiatu wejherowskiego przejechał własnego psa autem na swojej posesji.
- 🩹 Pies miał poważne obrażenia trzech łap. Przez pewien czas nie dostał pomocy weterynarza i nie mógł sam się poruszać.
- 🐾 Policjanci i inspektorzy OTOZ Animals z Dąbrówki zabezpieczyli psa i przekazali go pod opiekę specjalistów.
- ⚖️ Policja zbiera dowody. Mężczyźnie może grozić zarzut znęcania się nad zwierzęciem i do 3 lat więzienia.
🏡 Co zastali policjanci na posesji
Interwencję przeprowadzili policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie razem z inspektorami OTOZ Animals z Dąbrówki. Policja Pomorska opisała sprawę w komunikacie z 2 listopada 2026 roku.
Na posesji mundurowi zobaczyli psa z poważnymi obrażeniami łap. Zwierzę leżało i nie potrafiło samo wstać. Jak przekazała asp. szt. Anetta Potrykus z wejherowskiej policji, pies „przez czas leżał, nie mogąc samodzielnie się poruszać”, a każdej próbie ruchu towarzyszyło mu cierpienie.

Najbardziej poruszające w tej historii jest to, co działo się po wypadku. Z ustaleń policji wynika, że właściciel nie zawiózł psa do lecznicy i nie zapewnił mu fachowej pomocy. Ranne zwierzę zostało ze swoim bólem samo.
🐾 Co dalej z psem
Policjanci i inspektorzy zabezpieczyli psa i przekazali go pod opiekę specjalistów. „Najważniejsze było zapewnienie mu pomocy oraz możliwości dalszego leczenia”, podkreśliła rzeczniczka wejherowskiej komendy.
Służby nie podały imienia psa ani szczegółów jego leczenia. Wiadomo tylko, że po interwencji trafił w ręce osób, które mogą mu pomóc. Teraz przed nim rekonwalescencja, a obrażenia trzech łap to poważna sprawa dla każdego psa.
To nie pierwsza taka interwencja w tym powiecie w ostatnich tygodniach. Pod koniec października wejherowscy policjanci razem z OTOZ Animals zabezpieczyli trzy psy od 49-letniego mężczyzny, który według policji trzymał je w skrajnie złych warunkach.
⚖️ Co grozi właścicielowi psa
Na razie mężczyzna nie usłyszał zarzutów. Policjanci zbierają materiał dowodowy, a 43-latek zostanie przesłuchany. Policja zapowiada, że może odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzęciem. O winie zdecyduje jednak dopiero sąd.
Ustawa o ochronie zwierząt definiuje znęcanie się jako zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień. Właśnie dlatego zostawienie rannego zwierzęcia bez leczenia może mieć skutki karne, nawet jeśli samo potrącenie nie było celowe. Kary przewiduje art. 35 ustawy.
📋 Co grozi za znęcanie się nad zwierzęciem
| Znęcanie się | do 3 lat więzienia |
| Ze szczególnym okrucieństwem | od 3 miesięcy do 5 lat więzienia |
| Nawiązka | od 1000 do 100 000 zł na cel związany z ochroną zwierząt |
| Zakaz posiadania zwierząt | sąd może go orzec na okres od roku do 15 lat |
W razie skazania sąd musi orzec nawiązkę. Zakaz posiadania zwierząt to środek, który może dodatkowo nałożyć. W tej sprawie policja mówi o zagrożeniu karą do 3 lat pozbawienia wolności.
📞 Widzisz, że ktoś krzywdzi zwierzę?
🚨 Nie odwracaj wzroku
Gdy widzisz ranne zwierzę, któremu nikt nie pomaga, albo podejrzewasz znęcanie się, zadzwoń na 112 albo zgłoś sprawę na policję. Możesz też powiadomić lokalną organizację prozwierzęcą. Zapisz adres i datę, a jeśli to bezpieczne, zrób zdjęcie lub nagranie.
Policja Pomorska w swoim komunikacie o tej interwencji również apeluje, by każde podejrzenie zaniedbania lub znęcania się nad zwierzętami zgłaszać funkcjonariuszom. Często to właśnie sygnał od sąsiada albo przechodnia ratuje zwierzęciu życie.
Niedawno opisywaliśmy podobną historię z Zielonej Góry, gdzie 19-letni pies nie mógł wstać, a domownicy nie chcieli oddać go do weterynarza. Tam pomoc przyszła za późno. Tutaj pies dostał szansę na leczenie.
Ranne zwierzę nie powie, że cierpi. Czasem wystarczy kilka godzin bez pomocy, by mały problem zamienił się w dramat. Dlatego tak ważne jest, by po każdym wypadku od razu jechać z psem do lecznicy, nawet jeśli z zewnątrz wygląda na to, że „jakoś się wyliże”.
Co myślicie: kto zostawia własnego, rannego psa bez pomocy, powinien kiedykolwiek móc mieć zwierzę?
