Sylwia Peretti po raz pierwszy opowiedziała o spotkaniu z rodzicami Marcina, jednego z chłopców, którzy zginęli razem z jej synem Patrykiem w Krakowie. Matki zobaczyły się przy pomniku ofiar wypadków drogowych i od razu padły sobie w ramiona. „Wyłyśmy, dźwięki były nieludzkie”, wspomina Peretti w rozmowie z Małgorzatą Ohme. Najmocniej brzmi jedno zdanie: żadna z nich nie miała do drugiej pretensji. 💔🕯️
📌 W skrócie
- 🎙️ Sylwia Peretti opowiedziała o spotkaniu w rozmowie z psycholożką Małgorzatą Ohme, opublikowanej na początku listopada.
- ⛪ Do pierwszego spotkania z rodzicami Marcina doszło w sanktuarium w Zabawie, podczas mszy za czterech chłopców.
- 🤍 „I żadna z nas nie miała do siebie pretensji”, mówi Peretti o rozmowie z mamą Marcina.
- 🕯️ Patryk Peretti i jego trzej koledzy zginęli w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku w Krakowie.
⛪ Msza za czterech chłopców
Sylwia Peretti od tragedii w Krakowie konsekwentnie wycofuje się z show-biznesu. Kiedy jednak zabiera głos, mówi o tym, co dla niej najważniejsze: o synu i o tęsknocie. Tak było i tym razem. Jeszcze w październiku zapowiadała na Instagramie, że rozmowa z Małgorzatą Ohme dotknęła „tematów, które noszę bardzo głęboko w sercu”, a całość pojawi się na początku listopada na kanale Ohme w serwisie YouTube.
W wywiadzie Peretti opowiedziała, jak zamówiła mszę za czterech chłopców, którzy zginęli tamtej nocy. Odprawił ją ksiądz Zbyszek w sanktuarium w Zabawie, gdzie stoi pomnik ofiar wypadków drogowych. Wcześniej razem z księdzem przygotowała dla chłopców małe krzyże. O mszy napisała krótko w internecie.
Tę informację zobaczyli rodzice Marcina, jednego z kolegów Patryka. Przyjechali. Peretti po raz pierwszy zobaczyła ich twarzą w twarz.
💔 „Rzuciłyśmy się sobie w ramiona”
Peretti nie kryje, że to był jeden z najtrudniejszych momentów od śmierci syna. „Akurat ja z mamą Marcina rzuciłyśmy się sobie w ramiona”, opowiadała. Obie kobiety od razu zaczęły płakać. Dźwięki, które wtedy z siebie wydawały przy pomniku, sama nazwała „nieludzkimi”.
Małgorzata Ohme zapytała wprost, czy rodzice Marcina mieli do niej żal. Odpowiedź była krótka. „I żadna z nas nie miała do siebie pretensji”, powiedziała Peretti. Dodała zdanie, które dziś krąży po sieci: „chłopaki zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby nas tam połączyć”.
Wspomniała też, że jeden z chłopców nie miał już rodziców, a rodziny czwartego nie zna. Tym większe znaczenie miało dla niej spotkanie z bliskimi Marcina.
🕯️ Tragedia w Krakowie w skrócie
| Kiedy | noc z 14 na 15 lipca 2023 roku |
| Gdzie | Kraków, okolice mostu Dębnickiego i bulwarów wiślanych |
| Ofiary | czterech młodych mężczyzn, wszyscy jadący autem |
| Patryk Peretti | 24 lata, prowadził samochód |
| Spotkanie matek | sanktuarium w Zabawie, msza za czterech chłopców |
🕯️ Trzy lata po nocy, która zmieniła wszystko
Do wypadku doszło w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku. Renault megane z czterema młodymi mężczyznami jechało z dużą prędkością, wypadło z drogi w rejonie mostu Dębnickiego, dachowało i uderzyło w infrastrukturę przy bulwarach. Nikt z jadących nie przeżył. Za kierownicą siedział 24-letni Patryk.
Od tamtej pory Sylwia Peretti wielokrotnie mówiła o cierpieniu, poczuciu winy i tęsknocie. Tym razem pokazała, że ból rodzin, które straciły dzieci tej samej nocy, jest wspólny.
O tym, jak bardzo boli rodzicielska rozłąka, w tym tygodniu w zupełnie innym kontekście opowiadał też Marcin Rogacewicz, który od prawie dwóch lat nie widzi swoich dzieci.
🤍 Wspólna żałoba zamiast oskarżeń
Fragmenty rozmowy szybko rozeszły się po portalach i mediach społecznościowych. Najczęściej cytowane jest zdanie o tym, że chłopcy „połączyli” rodziny. Po tragedii, w której zginęło czterech młodych ludzi, łatwo byłoby szukać winnych. Matki wybrały coś zupełnie innego: wspólny płacz i wspólną modlitwę.
Dla Peretti to kolejny krok w żałobie, którą przechodzi publicznie od ponad trzech lat. Tym razem nie o samotności, ale o tym, że w tym bólu nie jest sama.
Myślicie, że w takiej tragedii jest w ogóle miejsce na szukanie winnych?
