w

Zatrucie pokarmowe latem: objawy, pierwsza pomoc i jak nie dać się bakteriom

Świeże owoce i warzywa w lodówce, prawidłowe przechowywanie żywności chroni przed zatruciem pokarmowym latem

Wystarczy upalny weekend, talerz sałatki ze stołu na działce albo kawałek mięsa z grilla, który poleżał za długo w słońcu, żeby kilka godzin później pożałować każdego kęsa. Latem o zatrucie pokarmowe jest wyjątkowo łatwo, bo wysoka temperatura zamienia jedzenie w idealną pożywkę dla bakterii. Zwykle kończy się na kilku nieprzyjemnych dniach spędzonych blisko łazienki, ale czasem sprawa robi się poważna. Sprawdź, po czym poznać zatrucie, jak sobie z nim radzić i co zrobić, żeby w ogóle do niego nie dopuścić.

Dlaczego latem łatwiej o zatrucie pokarmowe

Bakterie odpowiedzialne za zatrucia pokarmowe czują się w cieple jak ryba w wodzie. Najszybciej namnażają się w przedziale od około 7 do 60 stopni Celsjusza, a temperatura letniego dnia działa na nie jak przyspieszacz. Jedzenie pozostawione na blacie, w nagrzanym samochodzie albo w koszyku piknikowym potrafi stać się niebezpieczne już po dwóch godzinach, a gdy słupek rtęci przekracza 30 stopni, nawet szybciej.

Do tego dochodzą typowo letnie okoliczności. Grille, pikniki, jedzenie na świeżym powietrzu, dłuższe zakupy w cieple i potrawy, które godzinami stoją na stole podczas rodzinnych spotkań. Każda z tych sytuacji daje drobnoustrojom dokładnie to, czego potrzebują, czyli czas i ciepło.

Jakie bakterie najczęściej nas zatruwają

Za większość letnich zatruć odpowiada kilku stałych winowajców. Warto ich znać, bo każdy lubuje się w nieco innym jedzeniu.

  • Salmonella. Klasyka sezonu, najczęściej kojarzona z surowymi jajami i drobiem oraz potrawami z dodatkiem surowych jaj, takimi jak domowy majonez, kogel mogel czy kremy do ciast. Objawy pojawiają się zwykle od kilkunastu do 72 godzin po posiłku.
  • Gronkowiec złocisty. Produkuje toksynę, która działa błyskawicznie, dlatego mdłości i wymioty potrafią uderzyć już po jednej do sześciu godzin. Częstym źródłem są kremy, ciastka, lody i potrawy dotykane nieumytymi rękami.
  • Campylobacter. Najczęściej kryje się w niedogotowanym drobiu i niepasteryzowanym mleku, a bywa jedną z częstszych przyczyn biegunki bakteryjnej.
  • Pałeczki E. coli. Większość szczepów jest niegroźna, ale niektóre wywołują ostrą, czasem krwistą biegunkę. Źródłem bywa niedosmażone mięso mielone, skażona woda oraz nieumyte warzywa.

Po czym poznać zatrucie pokarmowe

Objawy zależą od tego, co je wywołało, ale schemat jest zwykle podobny. Najczęściej pojawiają się wodnista biegunka, nudności, wymioty oraz skurczowy ból brzucha. Często dołącza do nich gorączka, dreszcze, ból głowy i ogólne rozbicie, które potrafi przykuć do łóżka.

Czas od posiłku do pierwszych dolegliwości, czyli okres wylęgania, bywa bardzo różny. Toksyna gronkowca daje o sobie znać już po kilku godzinach, salmonella zwykle po kilkunastu do kilkudziesięciu, a niektóre zakażenia nawet po kilku dniach. To dlatego nie zawsze winny jest ostatni posiłek, o którym myślimy w pierwszej kolejności.

U zdrowej osoby dorosłej zatrucie pokarmowe najczęściej mija samoistnie w ciągu trzech do siedmiu dni. Najgroźniejsze nie jest jednak samo zakażenie, lecz to, co ciągnie się za biegunką i wymiotami, czyli odwodnienie. I właśnie z nim trzeba walczyć od pierwszych godzin.

Pierwsza pomoc, gdy już się zaczęło

Najważniejsze w pierwszych godzinach jest jedno: uzupełnianie płynów. Przy biegunce i wymiotach organizm błyskawicznie traci wodę oraz elektrolity, dlatego pij małymi łykami, ale często. Najlepiej sprawdzają się doustne płyny nawadniające z apteki, które mają odpowiednio dobrane proporcje soli i glukozy. Dobrze zadziałają też woda, słaba herbata oraz napar z mięty lub rumianku. To ten sam mechanizm, o którym pamiętamy podczas fali upałów, kiedy prawidłowe nawodnienie organizmu decyduje o tym, jak się czujemy.

Z jedzeniem się nie spiesz. Gdy poczujesz, że żołądek się uspokaja, wracaj do posiłków powoli i stawiaj na lekkostrawne produkty: kleik ryżowy, gotowaną marchewkę, banany, ziemniaki czy delikatne zupy na warzywnym wywarze. Odpuść na kilka dni dania tłuste, smażone i ostre, a także kawę, alkohol oraz nabiał, bo dodatkowo obciążają podrażnione jelita.

Uważaj też z lekami na własną rękę. Środki gwałtownie hamujące biegunkę bywają zdradliwe, bo zatrzymują w organizmie to, czego chce się on jak najszybciej pozbyć. Antybiotyki w większości zatruć nie są potrzebne i stosuje się je wyłącznie w wybranych, cięższych przypadkach, zawsze po decyzji lekarza.

Kiedy koniecznie zgłosić się do lekarza

Większość zatruć można przeczekać w domu, ale są sytuacje, w których nie wolno zwlekać. Skontaktuj się z lekarzem lub wezwij pomoc, gdy pojawia się którykolwiek z poniższych sygnałów.

  • objawy są bardzo nasilone albo utrzymują się dłużej niż dwa do trzech dni,
  • w stolcu lub wymiotach pojawia się krew,
  • gorączka jest wysoka i nie chce spadać,
  • widzisz objawy odwodnienia: skrajne osłabienie, suchość w ustach, zawroty głowy oraz rzadkie oddawanie ciemnego moczu,
  • chory to małe dziecko, osoba starsza, kobieta w ciąży lub ktoś z obniżoną odpornością albo chorobą przewlekłą.

Te grupy są szczególnie wrażliwe, bo odwodnienie rozwija się u nich szybciej i łatwiej prowadzi do powikłań. U najmłodszych sygnałem alarmowym jest między innymi brak łez podczas płaczu, zapadnięte ciemiączko u niemowląt i mało mokrych pieluszek. W takich przypadkach zdecydowanie lepiej zareagować za wcześnie niż za późno.

Jak nie dać się zatruć latem

Dobra wiadomość jest taka, że większości zatruć da się uniknąć, trzymając się kilku prostych zasad. W upale czujność wokół jedzenia jest równie ważna jak ochrona przed przegrzaniem organizmu na słońcu.

  • Trzymaj zimne rzeczy w zimnie. Lodówka powinna mieć poniżej 5 stopni. Nabiał, mięso, wędliny, sałatki i potrawy z majonezem nie powinny stać w cieple dłużej niż dwie godziny, a w prawdziwym upale dłużej niż godzinę.
  • Nie przerywaj łańcucha chłodniczego. Produkty z lodówki wkładaj do koszyka na końcu zakupów, przewoź je w torbie termicznej, a po powrocie od razu chowaj.
  • Dokładnie obrabiaj termicznie. Drób, mięso mielone, jaja i ryby gotuj lub smaż do końca. To najprostszy sposób, żeby unieszkodliwić bakterie.
  • Nie mieszaj surowego z gotowym. Myj ręce przed gotowaniem i po kontakcie z surowym mięsem, używaj osobnych desek oraz noży do mięsa i do warzyw, a owoce i warzywa dokładnie płucz.
  • Na pikniku i grillu nie zostawiaj jedzenia na słońcu. Potrawy, które mają być zimne, trzymaj w lodzie albo w torbie chłodzącej, a gorące jedz, dopóki jest ciepłe.
  • Ufaj zmysłom, ale nie bezgranicznie. Jeśli coś dziwnie pachnie albo wygląda, wyrzuć bez żalu. Niestety część skażonego jedzenia wygląda i smakuje zupełnie normalnie, dlatego najważniejsze i tak pozostaje właściwe przechowywanie.

Letnie zatrucie pokarmowe brzmi groźnie i potrafi skutecznie zepsuć urlop, ale w większości przypadków kończy się na kilku dniach w domowym zaciszu i sporej ilości płynów. Klucz jest prosty: reaguj szybko, pilnuj nawodnienia i nie bagatelizuj objawów u dzieci oraz seniorów. A jeszcze lepiej, nie dawaj bakteriom żadnej szansy i zadbaj o jedzenie, zanim w ogóle trafi na talerz.

Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem. W razie nasilonych objawów lub wątpliwości skontaktuj się z lekarzem.

Napisane przez Magdalena Adamczyk

Magdalena Adamczyk pisze dla sztosowe.pl o numerologii, sennikach, anielskich liczbach i symbolice duchowej. Od ponad 10 lat zgłębia tradycje ezoteryczne, tarot i interpretacje snów. Łączy podejście symboliczne z perspektywą psychologii poznawczej, tłumacząc znaczenia liczb, godzin lustrzanych i sennych obrazów przystępnie, bez popadania w nadmierny mistycyzm. W swoich tekstach skupia się na tym, jak symbole mogą służyć autorefleksji i lepszemu rozumieniu siebie. Pisze m.in. o godzinach lustrzanych, anielskich liczbach, sennikach, tarocie oraz symbolice popularnych zjawisk kulturowych.