Najpierw jest chrapanie, na które od lat skarży się partner albo partnerka. Potem nagła cisza, jakby ktoś wcisnął pauzę, i po kilkunastu sekundach gwałtowne złapanie powietrza. Rano przychodzi zmęczenie, mimo że noc teoretycznie trwała osiem godzin. To codzienny scenariusz w obturacyjnym bezdechu sennym, jednej z najczęstszych, a zarazem najrzadziej rozpoznawanych chorób przewlekłych. Większość osób, które na nią cierpią, nie ma o tym pojęcia, a niewyspanie i poranny ból głowy zrzuca na stres albo wiek.
Czym jest obturacyjny bezdech senny
Obturacyjny bezdech senny, w skrócie OBS, to zaburzenie oddychania podczas snu. W czasie głębokiego odpoczynku mięśnie gardła i języka rozluźniają się tak bardzo, że tkanki miękkie zapadają się i blokują przepływ powietrza. Drogi oddechowe zwężają się albo zamykają całkowicie, a oddech na moment ustaje. Mózg wychwytuje spadek tlenu i wybudza organizm na ułamek sekundy, akurat tyle, by napięcie mięśni wróciło i powietrze znów popłynęło. Człowiek najczęściej nawet o tym nie wie.
Problem w tym, że taki epizod nie zdarza się raz. U osób z ciężką postacią choroby powtarza się kilkadziesiąt, a nawet kilkaset razy w ciągu nocy. Każde wybudzenie rozbija strukturę snu, a każdy bezdech to chwilowe niedotlenienie całego ciała. Dlatego nawet długi sen nie daje wypoczynku.
Po czym poznać bezdech senny
Najbardziej charakterystycznym objawem jest głośne, nieregularne chrapanie przerywane ciszą i nagłym chrapnięciem. Sam pacjent zwykle go nie słyszy, więc pierwsze sygnały zauważają bliscy. W ciągu dnia dochodzą jednak dolegliwości, które trudniej przeoczyć:
- nadmierna senność w ciągu dnia, zasypianie przed telewizorem, w pracy, a w skrajnych przypadkach za kierownicą,
- poranne bóle głowy i uczucie rozbicia tuż po przebudzeniu,
- kłopoty z koncentracją, pamięcią i tak zwana mgła w głowie,
- suchość w ustach i ból gardła po obudzeniu,
- częste wstawanie w nocy do toalety,
- rozdrażnienie, obniżony nastrój, spadek libido.
Pojedynczy objaw o niczym jeszcze nie przesądza. Niepokój powinno budzić nakładanie się kilku z nich, zwłaszcza gdy bliska osoba relacjonuje, że w nocy na chwilę przestajesz oddychać.
Kto jest najbardziej narażony
Szacuje się, że klasyczne kryteria choroby spełnia około czterech procent mężczyzn i dwóch procent kobiet, ale wśród osób z nadwagą odsetek ten jest znacznie wyższy. Co istotne, częstość rozpoznań rośnie z roku na rok, bo rośnie też skala otyłości w społeczeństwie. Czynniki, które najmocniej zwiększają ryzyko, to przede wszystkim:
- Nadmierna masa ciała, zwłaszcza tkanka tłuszczowa odkładająca się w okolicy szyi i karku, która zwęża drogi oddechowe. To najsilniejszy, a jednocześnie odwracalny czynnik ryzyka.
- Płeć męska i wiek, choć po menopauzie ryzyko u kobiet wyraźnie rośnie.
- Budowa anatomiczna, na przykład cofnięta żuchwa, przerośnięte migdałki czy skrzywiona przegroda nosowa.
- Alkohol i leki nasenne wieczorem, które dodatkowo rozluźniają mięśnie gardła.
- Palenie papierosów, które podtrzymuje obrzęk i stan zapalny górnych dróg oddechowych.
Pojawia się tu błędne koło. Nadwaga sprzyja bezdechowi, a bezdech utrudnia chudnięcie i pogłębia zaburzenia metaboliczne, więc mechanizm napędza się sam. Z tego powodu warto patrzeć na ten problem łącznie z innymi, takimi jak otyłość.
Dlaczego bezdechu nie wolno lekceważyć
OBS to nie tylko kwestia gorszego snu i zmęczenia. Powtarzające się niedotlenienie oraz ciągłe wybudzenia obciążają serce i naczynia, dlatego nieleczony bezdech jest dziś uznawany za niezależny czynnik ryzyka poważnych chorób. Należą do nich:
- nadciśnienie tętnicze, często oporne na leczenie, które stwierdza się u ponad połowy chorych,
- choroba niedokrwienna serca i zawał, których ryzyko rośnie nawet kilkukrotnie,
- zaburzenia rytmu serca, w tym migotanie przedsionków,
- udar mózgu,
- cukrzyca typu 2 i nasilona insulinooporność.
Bezdech senny bardzo często idzie w parze z całym wachlarzem zaburzeń metabolicznych i bywa jednym z elementów szerszego obrazu, jakim jest zespół metaboliczny. Do tego dochodzi codzienne ryzyko, o którym mówi się zbyt rzadko, czyli senność za kierownicą, realnie zwiększająca prawdopodobieństwo wypadku. Dbanie o drożność dróg oddechowych w nocy to więc także troska o zdrowie serca i naczyń za dnia.
AHI, czyli miara ciężkości
Nasilenie choroby lekarze oceniają za pomocą wskaźnika AHI, który mówi, ile bezdechów i spłyceń oddechu przypada średnio na godzinę snu. Im wyższa wartość, tym poważniejszy problem:
- poniżej 5, wynik prawidłowy,
- od 5 do 15, postać łagodna,
- od 15 do 30, postać umiarkowana,
- powyżej 30, postać ciężka.
To właśnie ten wskaźnik w dużej mierze decyduje o tym, jaką metodę leczenia zaproponuje specjalista.
Jak wygląda diagnostyka
Droga do rozpoznania zwykle zaczyna się od wizyty u lekarza rodzinnego lub specjalisty, na przykład pulmonologa albo laryngologa. Pomocne bywają proste kwestionariusze oceniające senność w ciągu dnia. Samo rozpoznanie potwierdza się jednak badaniem snu.
Złotym standardem jest polisomnografia, czyli całonocne badanie wykonywane w pracowni snu. W jego trakcie rejestruje się między innymi czynność mózgu i serca, ruchy klatki piersiowej, przepływ powietrza oraz wysycenie krwi tlenem. W łagodniejszych lub bardziej oczywistych przypadkach stosuje się prostszą poligrafię, którą można przeprowadzić w domu pacjenta. Na podstawie wyniku ustala się wartość AHI oraz stopień zaawansowania choroby.
Leczenie: od CPAP po zmianę nawyków
Najskuteczniejszą metodą leczenia postaci umiarkowanej i ciężkiej jest aparat CPAP. To niewielkie urządzenie, które przez maskę zakładaną na nos lub nos i usta tłoczy powietrze pod stałym, lekko podwyższonym ciśnieniem. Dzięki temu drogi oddechowe pozostają otwarte przez całą noc, a bezdechy znikają. Początek terapii bywa wymagający, bo trzeba przyzwyczaić się do maski, ale efekty w postaci wypoczętego poranka pojawiają się zwykle szybko. W Polsce aparaty CPAP są refundowane przez NFZ.
To jednak nie jedyna opcja. W zależności od przyczyny i nasilenia choroby lekarz może zaproponować również:
- aparaty wewnątrzustne, które wysuwają żuchwę do przodu i powiększają przestrzeń w gardle, skuteczne w łagodniejszych postaciach,
- redukcję masy ciała, która u osób z nadwagą potrafi radykalnie zmniejszyć liczbę bezdechów, a czasem cofnąć chorobę,
- terapię pozycyjną, czyli naukę spania na boku zamiast na plecach,
- rezygnację z alkoholu i leków nasennych w godzinach wieczornych,
- leczenie laryngologiczne lub operacyjne w wybranych przypadkach, gdy przyczyną jest konkretna wada anatomiczna.
Coraz głośniej mówi się też o roli nowoczesnych leków stosowanych w terapii otyłości, które poprzez redukcję masy ciała wspierają poprawę u części pacjentów. Niezależnie od metody fundamentem pozostaje zdrowy styl życia, bo to on decyduje o trwałości efektów.
Kiedy zgłosić się do lekarza
Jeśli bliscy mówią, że głośno chrapiesz i na chwilę przestajesz oddychać, a Ty mimo przespanej nocy budzisz się zmęczony i walczysz z sennością w ciągu dnia, nie zwlekaj z konsultacją. To sygnały, których nie warto tłumaczyć wyłącznie przepracowaniem. Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarskiej, a o rozpoznaniu oraz sposobie leczenia zawsze decyduje specjalista na podstawie badania snu.
Dobra wiadomość jest taka, że obturacyjny bezdech senny to choroba, którą da się skutecznie kontrolować. Wystarczy w porę ją rozpoznać. Dla wielu osób wdrożenie leczenia oznacza nie tylko spokojniejsze noce, ale też realne odciążenie serca i odzyskanie energii, o której zdążyły już zapomnieć.
