Ciągłe zmęczenie, bladość, wypadające włosy i uczucie, że na nic nie ma się siły. Łatwo zrzucić to wszystko na stres, przepracowanie albo gorszy sezon. Tymczasem za takim stanem bardzo często kryje się coś, co widać dopiero w wynikach krwi: anemia z niedoboru żelaza. To najczęstsza postać niedokrwistości na świecie i odpowiada za blisko 80 procent wszystkich przypadków anemii. Dobra wiadomość jest taka, że wykryta odpowiednio wcześnie poddaje się leczeniu naprawdę łatwo.
Czym właściwie jest anemia z niedoboru żelaza
Żelazo jest organizmowi potrzebne do produkcji hemoglobiny, czyli białka w czerwonych krwinkach, które transportuje tlen z płuc do każdej komórki ciała. Kiedy żelaza zaczyna brakować, organizm produkuje mniej hemoglobiny, a krwinki czerwone stają się mniejsze i uboższe w tlen. W efekcie tkanki dostają go za mało, a my odczuwamy to jako osłabienie, senność i spadek wydolności.
Co istotne, niedobór żelaza pojawia się dużo wcześniej niż sama anemia. Najpierw wyczerpują się zapasy żelaza zmagazynowane w organizmie, a dopiero później spada hemoglobina. To dlatego można czuć się fatalnie, mając jeszcze prawidłową morfologię, i właśnie dlatego warto patrzeć na więcej parametrów niż tylko jeden.
Objawy, które łatwo pomylić ze zmęczeniem
Niedobór żelaza rozwija się powoli, więc organizm zdąży się przyzwyczaić, a my nieświadomie obniżamy poprzeczkę i uznajemy gorsze samopoczucie za normę. Najczęstsze sygnały to:
- przewlekłe zmęczenie i senność, nieproporcjonalne do ilości snu,
- bladość skóry oraz błon śluzowych, dobrze widoczna na wewnętrznej stronie powiek,
- kołatanie serca i zadyszka przy niewielkim wysiłku, na przykład po wejściu po schodach,
- zawroty i bóle głowy, problemy z koncentracją oraz pamięcią,
- wypadanie włosów, łamliwe paznokcie i pękające kąciki ust,
- uczucie zimnych dłoni i stóp,
- rozdrażnienie i obniżony nastrój.
Czasem pojawia się też dość zaskakujący objaw, czyli ochota na żucie lodu albo na rzeczy zupełnie niejadalne, jak kreda czy ziemia. To tak zwany pica, który u dorosłych potrafi być sygnałem właśnie niedoboru żelaza.
Kto jest najbardziej narażony
Anemia z niedoboru żelaza nie wybiera, ale niektóre grupy są na nią szczególnie podatne:
- Kobiety miesiączkujące. Comiesięczna utrata krwi to regularny ubytek żelaza. Niedobór dotyczy nawet 20 procent kobiet w wieku rozrodczym, a obfite miesiączki ryzyko jeszcze zwiększają.
- Kobiety w ciąży. Zapotrzebowanie na żelazo rośnie, bo organizm zaopatruje też rozwijające się dziecko i łożysko. Niedobór żelaza odpowiada za 60 do 80 procent niedokrwistości u ciężarnych.
- Osoby na diecie roślinnej. Żelazo z produktów roślinnych wchłania się gorzej, dlatego weganie i wegetarianie potrzebują go w diecie nawet około 1,8 raza więcej.
- Sportowcy wytrzymałościowi. Biegacze i kolarze tracą żelazo z potem i przez mikrouszkodzenia, a intensywny trening zwiększa zapotrzebowanie.
- Osoby z krwawieniami z przewodu pokarmowego. Wrzody, hemoroidy, a czasem poważniejsze przyczyny potrafią po cichu drenować zapasy żelaza. Dlatego anemia u mężczyzny czy kobiety po menopauzie zawsze wymaga znalezienia źródła.
- Dzieci i nastolatki w fazie szybkiego wzrostu oraz osoby stosujące restrykcyjne diety odchudzające.
Jakie badania wykonać
Podstawą jest zwykła morfologia krwi. Zwróć uwagę na hemoglobinę (Hb), bo jej obniżony poziom jest podstawą rozpoznania niedokrwistości. Ważne są też wskaźniki czerwonokrwinkowe, w tym wskaźnik MCV, czyli średnia objętość krwinki czerwonej, który w anemii z niedoboru żelaza zwykle jest obniżony i pomaga odróżnić ją od innych rodzajów niedokrwistości.
Sama morfologia to jednak nie wszystko. Najważniejszym badaniem zapasów żelaza jest ferrytyna. To ona pokazuje, ile żelaza organizm ma odłożone w magazynie. W praktyce poziom ferrytyny poniżej 30 mikrogramów na litr pozwala rozpoznać niedobór, nawet jeśli hemoglobina jest jeszcze w normie. Lekarz może zlecić dodatkowo oznaczenie żelaza w surowicy oraz transferyny, które dopełniają obraz gospodarki żelazowej.
Pamiętaj o jednej rzeczy: leczenie samych wyników to za mało. Jeśli anemia pojawia się bez oczywistej przyczyny, trzeba ustalić, skąd się bierze, bo bywa pierwszym sygnałem innego problemu zdrowotnego.
Leczenie: dieta i mądra suplementacja
W łagodnych przypadkach często wystarczy korekta diety, w głębszych niezbędna jest suplementacja, czasem przez kilka miesięcy. Kluczem jest nie tylko dostarczenie żelaza, ale też zadbanie o to, żeby się wchłonęło.
Co jeść
Najlepiej przyswajalne jest żelazo hemowe, obecne w produktach zwierzęcych, takich jak czerwone mięso, podroby, ryby i jaja. Żelazo niehemowe z roślin wchłania się gorzej, ale i tutaj jest w czym wybierać: rośliny strączkowe, natka pietruszki, jarmuż, szpinak, buraki, pestki dyni i kasze. Jeśli chcesz mieć gotową ściągę, zajrzyj do zestawienia produktów najbogatszych w żelazo i ułóż jadłospis tak, żeby pojawiały się w nim codziennie.
Najprostszy trik na lepsze wchłanianie to łączenie żelaza z witaminą C. Papryka, natka pietruszki, brokuły, truskawki, kiwi czy cytrusy zjedzone do posiłku potrafią znacząco zwiększyć przyswajalność żelaza, zwłaszcza tego roślinnego.
Co utrudnia wchłanianie
Tu kryje się najczęstszy błąd, przez który dieta nie działa. Wchłanianie żelaza skutecznie blokują:
- kawa i mocna herbata, ze względu na taniny,
- nabiał i produkty bogate w wapń,
- nadmiar błonnika i produktów pełnoziarnistych spożywanych dokładnie w tym samym posiłku.
Nie musisz z nich rezygnować. Wystarczy rozdzielić je w czasie, czyli kawę czy herbatę pić co najmniej godzinę po posiłku bogatym w żelazo, a nie w jego trakcie.
Suplementy żelaza
Jeśli lekarz zaleci preparat żelaza, kilka zasad zwiększy jego skuteczność i zmniejszy ryzyko skutków ubocznych. Żelazo najlepiej wchłania się na czczo i w towarzystwie witaminy C, ale jeśli powoduje dolegliwości żołądkowe, można je przyjąć do lekkiego posiłku. Coraz częściej zaleca się przyjmowanie żelaza co drugi dzień zamiast codziennie, bo organizm lepiej je wtedy przyswaja. Najczęstsze działania niepożądane to zaparcia, bóle brzucha i ciemne stolce, które są zjawiskiem normalnym. Suplementacji nie przerywaj samodzielnie po pierwszej poprawie, bo odbudowa zapasów ferrytyny trwa znacznie dłużej niż wyrównanie samej hemoglobiny.
Nie tylko żelazo: inne niedobory dające podobne objawy
Przewlekłe zmęczenie i osłabienie nie zawsze oznaczają brak żelaza. Bardzo podobnie objawia się niedokrwistość z niedoboru witaminy B12 oraz kwasu foliowego, w której krwinki czerwone są z kolei powiększone. Dlatego przy uporczywych objawach warto poszerzyć diagnostykę. Również niedobór magnezu potrafi dawać zmęczenie, skurcze i rozdrażnienie, więc objawy łatwo ze sobą pomylić albo po prostu nakładają się na siebie. Im dokładniejsze badania, tym mniejsze ryzyko, że będziemy leczyć nie ten problem.
Kiedy koniecznie iść do lekarza
Z wynikami morfologii i ferrytyny zawsze warto udać się do lekarza, ale są sytuacje, w których nie należy zwlekać:
- nasilona duszność, kołatanie serca lub ból w klatce piersiowej,
- omdlenia, silne zawroty głowy, znaczne osłabienie utrudniające codzienne funkcjonowanie,
- anemia u mężczyzny lub u kobiety po menopauzie, która zawsze wymaga ustalenia przyczyny,
- widoczna krew w stolcu, smoliste stolce lub bardzo obfite miesiączki,
- brak poprawy mimo kilku tygodni leczenia.
Anemia z niedoboru żelaza brzmi niegroźnie i w większości przypadków taka jest, pod warunkiem że jej nie lekceważymy. Kilka prostych badań, zmiana nawyków przy stole i konsekwencja w leczeniu zwykle wystarczają, żeby odzyskać energię. Jeśli więc od dłuższego czasu chodzisz zmęczony bez wyraźnego powodu, zacznij od morfologii i ferrytyny. To badania za kilkadziesiąt złotych, które potrafią wyjaśnić naprawdę wiele.
