w ,

Hantawirus – czy jest groźny i co o nim powinniśmy wiedzieć w Polsce?

Hantawirus – czy jest groźny i co o nim powinniśmy wiedzieć w Polsce?

Ognisko zakażeń na holenderskim statku wycieczkowym MV Hondius przywróciło hantawirusy do nagłówków światowych mediów. Trzy ofiary śmiertelne, kilkudziesięciu pasażerów objętych nadzorem, międzynarodowa operacja ewakuacji w Teneryfie – wszystko to brzmi niepokojąco. Ale czy mamy się czego bać w Polsce? I czy hantawirus rzeczywiście może wywołać kolejną pandemię? Wyjaśniamy, czym jest ten patogen, jak się przenosi, kogo dotyczy i na co realnie uważać.

Czym właściwie jest hantawirus?

Hantawirusy to grupa wirusów RNA z rodziny Hantaviridae, dla których naturalnym rezerwuarem są gryzonie – głównie myszy i szczury, ale także niektóre ryjówki i nietoperze. Ciekawostka biologiczna: u zwierząt-nosicieli wirus nie wywołuje objawów. Gryzoń może być bezobjawowym nosicielem przez całe życie, wydalając wirus z moczem, kałem i śliną.

Dla człowieka jest już dużo bardziej niebezpieczny. Znanych jest ponad 50 typów hantawirusów, a chorobotwórcze dla ludzi dzielą się na dwie geograficzne „rodziny”:

  • Wirusy Starego Świata (Europa, Azja) – wywołują gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym (HFRS). W Europie dominuje wirus Puumala, przenoszony głównie przez nornika rudego.
  • Wirusy Nowego Świata (obie Ameryki) – odpowiadają za hantawirusowy zespół płucny (HPS), znacznie groźniejszą postać choroby. Należą do nich wirus Sin Nombre (Ameryka Północna) oraz wirus Andes (Argentyna, Chile).

To podział kluczowy, bo śmiertelność tych dwóch grup różni się dramatycznie.

Jak się można zarazić?

Wbrew popularnym wyobrażeniom, najczęstszą drogą zakażenia nie jest ugryzienie, lecz wdychanie skażonego aerozolu. Konkretnie: kiedy odchody, mocz lub ślina zakażonego gryzonia wysychają, zamieniają się w drobinki pyłu, które unoszą się w powietrzu. Wystarczy je wdychać.

Klasyczne scenariusze, w których dochodzi do zakażenia:

  • sprzątanie zakurzonej szopy, piwnicy, strychu lub garażu, w których wcześniej gnieździły się gryzonie,
  • otwieranie domku letniskowego po zimie,
  • praca w stodole, magazynie zboża, kurniku,
  • prace leśne i polowe (zwłaszcza przy magazynowanym drewnie lub sianie),
  • biwakowanie w opuszczonych budynkach.

Inne, rzadsze drogi to bezpośredni kontakt skaleczonej skóry z odchodami, ugryzienie przez gryzonia, a w wyjątkowych przypadkach – spożycie skażonej żywności.

Co bardzo ważne w warunkach europejskich hantawirus praktycznie nie przenosi się z człowieka na człowieka. Wyjątkiem jest południowoamerykański wirus Andes, ale o nim za chwilę.

Objawy – dlaczego łatwo o pomyłkę

Początek choroby jest podstępny, bo bardzo niespecyficzny i przypomina grypę. Po okresie wylęgania trwającym zwykle od 2 do 4 tygodni (czasem do 8 tygodni) pojawiają się:

  • wysoka gorączka i dreszcze,
  • silne bóle mięśni (zwłaszcza ud, bioder, pleców),
  • ból głowy,
  • zmęczenie i osłabienie,
  • u części chorych nudności, wymioty, biegunka, ból brzucha.

Na tym etapie chory najczęściej myśli, że to po prostu „mocna grypa”. I tu właśnie zaczyna się ryzyko – bo dalszy przebieg zależy od szczepu i potrafi rozwinąć się gwałtownie.

Przy postaci nerkowej (HFRS) – czyli tej obecnej w Polsce – dochodzi do bólów lędźwiowych, zaburzeń pracy nerek, czasem ich ostrej niewydolności wymagającej dializoterapii. W cięższych przypadkach pojawiają się objawy krwotoczne (wybroczyny, krwawienia z błon śluzowych) i wstrząs.

Przy postaci płucnej (HPS) – obecnej w Amerykach – po fazie grypopodobnej następuje gwałtowne pogorszenie: duszność, kaszel, masywny obrzęk płuc, wstrząs kardiogenny. Pacjent dosłownie „tonie od wewnątrz” – płyn z naczyń krwionośnych przesącza się do pęcherzyków płucnych. Tę fazę liczy się w godzinach, a nie dniach.

Jak groźny jest hantawirus?

To zależy, o którym wirusie mówimy – i właśnie tu kryje się największe nieporozumienie medialne.

Postać chorobyRegionŚmiertelność
HFRS, wirus Puumala (łagodny)Skandynawia, Polska, Europa Środkowaponiżej 1%
HFRS, wirus Hantaan, DobravaAzja, Bałkany5–15%
HPS, wirus Sin NombreAmeryka Północna30–35%
HPS, wirus AndesArgentyna, Chileokoło 40%

Mówiąc wprost: forma występująca w Polsce jest stosunkowo łagodna i rzadko bywa śmiertelna. Forma amerykańska, której dotyczy obecne ognisko na MV Hondius, należy do najgroźniejszych chorób zakaźnych świata. Ale jednocześnie – bardzo trudno się nią zarazić poza Amerykami.

Sytuacja w Polsce – czy się boimy?

Krótko: nie, ale warto wiedzieć.

W Polsce zakażenia hantawirusami są rzadkie. Do stycznia 2024 roku rozpoznano łącznie około 242 przypadki gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym. Większość ognisk pojawia się na Podkarpaciu (zwłaszcza w Bieszczadach) i w Małopolsce – tam, gdzie liczne są populacje norników i kontakt z dziką przyrodą jest częstszy.

Co ciekawe, badania serologiczne wśród polskich leśników i rolników pokazują obecność przeciwciał przeciwko hantawirusom dużo częściej, niż wynikałoby z oficjalnych statystyk. Oznacza to, że wielu ludzi miało kontakt z wirusem i przeszło zakażenie łagodnie lub bezobjawowo, nie trafiając do statystyk.

Grupy zwiększonego ryzyka w Polsce to:

  • leśnicy i pracownicy gospodarki leśnej,
  • rolnicy, szczególnie zajmujący się magazynowaniem zboża i siana,
  • myśliwi i osoby pracujące w terenie,
  • żołnierze na poligonach,
  • osoby porządkujące domki letniskowe, piwnice, strychy po dłuższej nieobecności.

W Europie ogółem zgłasza się rocznie kilka tysięcy przypadków, zdecydowanie najwięcej w Finlandii, Szwecji, Niemczech i krajach bałkańskich.

Co się stało na MV Hondius?

Holenderski statek wycieczkowy wypłynął 1 kwietnia 2026 roku z Ushuaia w Argentynie. 11 kwietnia na pokładzie zmarł pierwszy pasażer – 70-letni Holender. Wkrótce zachorowali kolejni. Statek został przekierowany do Teneryfy, gdzie 10 maja rozpoczęto skoordynowaną przez WHO i hiszpańskie służby operację ewakuacji.

Do 8 maja 2026 odnotowano 8 przypadków, w tym 3 zgony. Sześć przypadków potwierdzono laboratoryjnie jako zakażenie wirusem Andes. Wśród pasażerów byli też Polacy – wszyscy bezobjawowi.

I tu rzecz najważniejsza: WHO i ECDC oceniają ryzyko dla ogólnej populacji jako bardzo niskie. Dyrektor WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus stwierdził wprost, że „to nie jest kolejny COVID”.

Czy hantawirus może wywołać pandemię?

Z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie. I to z kilku konkretnych powodów:

1. Brak skutecznej transmisji między ludźmi. Spośród ponad 50 znanych hantawirusów tylko jeden – wirus Andes – wykazuje udokumentowaną zdolność do ograniczonego przenoszenia się między ludźmi. I nawet w jego przypadku wymaga to długiego, bliskiego kontaktu z osobą objawową. To zupełnie inna sytuacja niż w przypadku wirusów oddechowych, które przenoszą się w autobusie czy supermarkecie.

2. Geograficznie ograniczony rezerwuar. Naturalnym gospodarzem wirusa Andes jest południowoamerykański gryzoń – długoogonowy ryżojad pigmejski (Oligoryzomys longicaudatus). W Europie ten gatunek nie występuje, więc nawet jeśli pojedyncze zakażone osoby przyjadą do Europy, wirus nie znajdzie tu „nowego domu” w lokalnej populacji gryzoni.

3. Brak ewolucyjnego potencjału. Hantawirusy ewoluują od milionów lat razem ze swoimi gospodarzami-gryzoniami. Nie są to wirusy, które – tak jak SARS-CoV-2 – mają tendencję do szybkiego adaptowania się do nowych gatunków.

4. Historia choroby. Od identyfikacji wirusa Andes w 1995 roku odnotowywano w Ameryce Południowej okresowe ogniska, w tym jedno z 29 zachorowaniami i 11 zgonami w południowej Argentynie. Żadne z nich nie rozwinęło się w epidemię o szerszym zasięgu.

To nie znaczy, że obecne ognisko jest błahe – dla pasażerów MV Hondius i ich bliskich to dramatyczna sytuacja. Ale z perspektywy zdrowia publicznego scenariusz pandemiczny jest mało prawdopodobny.

Leczenie i szczepionka

Tu mamy złą wiadomość: specyficznego leku przeciwwirusowego na hantawirusy nie ma. Powszechnie dostępnej szczepionki – również nie. (W Korei Południowej i Chinach stosuje się szczepionki przeciwko wirusowi Hantaan, ale nie są one zarejestrowane w Europie ani USA.)

Leczenie jest objawowe i wspomagające:

  • przy HFRS – nawodnienie, kontrola elektrolitów, w razie potrzeby dializoterapia,
  • przy HPS – intensywna terapia, wentylacja mechaniczna, leki wspomagające krążenie, czasem ECMO.

Kluczem jest wczesne rozpoznanie i szybkie umieszczenie chorego pod opieką szpitalną – szczególnie przy postaci płucnej, w której pogorszenie potrafi nastąpić w ciągu godzin.

Na co realnie uważać – praktyczne wskazówki

Skoro nie ma szczepionki, profilaktyka opiera się na unikaniu kontaktu z gryzoniami i ich wydzielinami. Najważniejsze zasady:

  • Sprzątając dawno nieużywane pomieszczenia (piwnica, strych, garaż, szopa, domek letniskowy), zawsze najpierw je przewietrz – otwórz okna i drzwi na co najmniej 30 minut.
  • Nie zamiataj na sucho zakurzonych powierzchni z odchodami gryzoni. Sucha miotła wzbija aerozol z wirusem prosto do twoich płuc. Zamiast tego: zwilż powierzchnię rozpyloną wodą z detergentem lub roztworem wybielacza (1 część wybielacza na 10 części wody), odczekaj kilka minut, a potem zbierz wilgotną ściereczką.
  • Używaj maski – najlepiej FFP2 lub FFP3 – oraz rękawic gumowych przy takich pracach.
  • Martwe gryzonie i odchody zbieraj w rękawicach, wkładaj do podwójnego worka, dezynfekuj miejsce po nich.
  • Szczelnie przechowuj żywność, zwłaszcza w domkach letniskowych i gospodarstwach.
  • Uszczelniaj otwory, którymi gryzonie mogą wchodzić do budynków.
  • Pozbywaj się gryzoni profesjonalnie – pułapki, deratyzacja.

Jeśli po pracach przy gryzoniach lub w pomieszczeniach, w których mogły one przebywać, w ciągu kilku tygodni pojawi się u ciebie wysoka gorączka, silne bóle mięśni i głowy – powiedz o tym lekarzowi. To ważna informacja diagnostyczna, bo objawy łatwo pomylić ze zwykłą infekcją wirusową, a wczesne rozpoznanie ratuje życie.

Napisane przez Maria Konopka

Maria Konopka jest uznaną ekspertką i autorką w dziedzinie zdrowia publicznego, specjalizującą się w zdrowym odżywianiu, prewencji chorób przewlekłych oraz wpływie stylu życia na samopoczucie. Z wykształceniem w zakresie dietetyki i zdrowia publicznego, swoje ponad 15-letnie doświadczenie przekuła w liczne artykuły i praca naukowe, dzieląc się wiedzą i inspirując do zdrowszego życia. Aktywnie uczestniczy w konferencjach i mediach społecznościowych, promując zdrowe nawyki i znaczenie prewencji.