Producenci żywności ścigają się między sobą o to, abyśmy jak najwięcej od nich kupowali. Okazuje się, że dzięki kilku sztuczkom udaje im się sprawić, że płacimy więcej za produkty, które są mniej warte albo niezdrowe!
Piękne hasła, etykiety i obietnice utraty wagi – wszystko to sprawia, że wypełniamy po brzegi swoje koszyki po to, by następnie zapłacić za nie niebotycznie wysoką sumę. Konta producentów wypełniają się pieniędzmi, a nasze portfele się kurczą!
Nie musi tak być. Możemy zwiększać swoją świadomość. Dzięki temu na zakupach nie jesteśmy wówczas klientami, którzy bez większej refleksji wydają pieniądze. Zyskujemy świadomość i uczymy się tego, jak powinniśmy postępować!

Produkty bez konserwantów
Wielu osobom wydaje się, że konserwanty są tym, co w żywności jest najgorsze. Jednak prawda jest taka, że czasem są one znacznie zdrowszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem niż te tradycyjne.
Producenci żywności często piszą na opakowaniach, że ich produkt nie zawiera konserwantów, ale zamiast tego zawiera wówczas coś gorszego! Aby zachować świeżość danego produktu producenci muszą użyć czegoś, co na to pozwoli.
Jeśli nie są to konserwanty, to najczęściej sięgają oni do soli czy cukru. Ilości tych substancji w produktach bez konserwantów mogą być tak duże, że wcale nie będą one dla nas zdrowsze – wręcz przeciwnie!

Downsizing – zmiana rozmiaru
Zmiana rozmiaru to sztuczka, którą producenci notorycznie wykorzystują przeciw swoim klientom! Na czym polega? Chodzi o to, że przykładowo standardowy batonik ma 30 gramów i jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że tak jest.
Nagle, z dnia na dzień producent postanawia jednak, że zmniejszy wagę produktu do 25 gramów. Teoretycznie zmiana jest niewielka, ale najczęściej konsumenci nie są informowani wprost o takich zmianach, a wraz ze zmianą rozmiaru cena wcale się nie zmniejsza.
Najczęściej pozostaje ona taka sama. Dzięki temu – w szerokiej perspektywie – producent oszczędza całkiem sposób, a my tracimy aż 1/6 naszego batonika! To zdecydowanie nie jest uczciwa praktyka!

98% składników naturalnych
Coraz częściej producenci żywności zamieszczają na etykietach informację o tym, że dany produkt jest wyprodukowany aż w dziewięćdziesięciu kilku procentach z naturalnych składników. Ale co to w rzeczywistości oznacza? Tak naprawdę niewiele.
W ostatecznych rozrachunku może się okazać, że te kilka nienaturalnych składników sprawia, że całość nie jest tak dobra dla naszego ciała czy organizmu, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To tym bardziej powinno nas skłonić do tego, byśmy czytali składy.
Wielu produktów, które się tam znajdą, możemy nie znać, ale to nie problem. Wystarczy, że wpiszemy w Internet daną frazę i dowiemy się w danym temacie wszystkiego, co ważne.

Czuły punkt
Producenci żywności doskonale rozumieją, jakimi kategoriami się kierujemy podczas zakupów. Dzięki temu mogą wykorzystywać nasze czułe punkty po to, by osiągać swoje cele. Tak jest na przykład z rzeczami dla dzieci – są one niebotycznie drogie.
To dziwne, że sukienka dla dziecka kosztuje tyle samo, co dla dorosłego mimo, że używa się do jej wyprodukowania znacznie mniej materiału, prawda? Chodzi jednak o to, że rodzice i tak kupią tego rodzaju rzeczy, ponieważ będą chcieli dać dziecku wszystko, co najlepsze.
Podobnie jest z usługami ślubnymi. Piękna, szykowna sukienka na bal jest dostępna w cenie 500 złotych. Tymczasem podobna, ale biała, może kosztować nawet kilkanaście tysięcy. Wszystko dlatego, że nikt nie chce oszczędzać na tym wymarzonym dniu.

Rozmiar ma znaczenie
Większość ludzi to wzrokowcy. Kupując chcemy wiedzieć, że dane opakowanie jest po brzegi wypełnione tym, co akurat chcemy mieć. Producenci żywności i tutaj mają swoje sztuczki, z których bez skrępowania korzystają.
Przykładowo, opakowania na hummus czy sałatkę teoretycznie są duże i wypełnione po brzegi produktem. Jeśli jednak bliżej się im przyjrzymy, to okaże się, że jest trochę inaczej.
Wszystko za sprawą specjalnych wypustek. Dzięki nim opakowanie wygląda, jakby w całości było wypełnione produktem. W rzeczywistości wcale tak nie jest, ponieważ jest ono mniejsze niż nam się wydaje.

Moc grafiki
Chipsy, jogurty, ciasta – to wszystko na opakowaniu wygląda bardzo apetycznie, ale szybko okazuje się, że kiedy otworzymy dany produkt, to jego wnętrze nie jest tak barwne, jak sobie wyobrażaliśmy.
Czy to przypadek? Absolutnie nie! To jedynie drobna manipulacja, w której sidła dajemy się złapać. Chodzi bowiem o to, że na opakowaniu znajdziemy informację o tym, że w rzeczywistości produkt tak nie wygląda. Jest to swego rodzaju forma zabezpieczenia dla producentów żywności.
Nie możemy im zarzucić, że sprzedają produkt niezgodny z opisem, ponieważ znajduje się na nim informacja – napisana niewielkim drukiem – że grafika przedstawia jedynie jedną z propozycji podania.

Duże opakowania
Producenci żywności sprawili, że tak naprawdę zawsze kupujemy więcej niż potrzebujemy. Wszystko dzięki temu, że potrafią sprytnie kierować naszymi małymi wyborami zakupowymi.
Bardzo często ogromne markety oferują nam wielopaki danych produktów albo ogromne, rodzinne opakowania, w których znajduje się duża porcja ciasteczek, chipsów, makaronu, szamponu czy oleju. Duży zakup ma być tańszy i bardziej komfortowy.
Jednak czy faktycznie tak jest? Okazuje się, że nie do końca! Robiąc zakupy warto sprawdzać, ile tak naprawdę płacimy za gram czy za mililitr danego produkty. To, co jest na pierwszy rzut oka tańsze, w rzeczywistości może być droższe!

Egzotyczny dodatek
Od jakiegoś czasu rozwija się moda na egzotyczne produkty – zarówno w żywności, jak i na przykład w kosmetykach. Granat, liczi, papaja, marakuja czy aloes – produkty, które są niesamowicie pożądane na rynku, więc producenci żywności często o nich wspominają.
Jednak czy robią to uczciwie? Wydaje się, że nie do końca. Bardzo często możemy przeczytać, że w danym napoju znajduje się aloes a w kremie granat. Jeśli jednak weźmiemy te produkty do ręki i przeczytamy ich etykietę, to mocno się zdziwimy!
Okaże się, że produktów, o których producent tak chętnie wspominał na etykiecie, tak naprawdę w składzie jest bardzo mało! Może to być zaledwie 0,1%! To sprytna sztuczka, na którą warto uważać…

Zmiana składu
Jeśli już jesteśmy przy składach, to warto je czytać za każdym razem, gdy jesteśmy na zakupach. Wydaje Ci się, że dany produkt jest zdrowy, ma dobry skład, więc warto po niego sięgać za każdym razem, gdy jesteś w sklepie?
Może się okazać, że w takiej sytuacji dasz się oszukać! Okazuje się, że producenci żywności często zmieniają skład, który początkowo był dobry dla naszego zdrowia!
Dzięki temu oszczędzają pieniądze, ale mogą na zawsze stracić nasze zaufanie, jako konsumentów, którzy wierzyli w ich rzetelność oraz dbanie o tych, którzy sięgają po ich produkty.