Baza na Marsie wydaje się być projektem, na którym ludzkości mocno zależy. Prawda jest jednak taka, że jej zbudowanie jest niezwykle trudne. O ile na papierze konstrukcja mogłaby już dawno powstać, to jej realizacja jest znacznie bardziej złożona.
Chodzi bowiem o to, że do zbudowania takiej bazy potrzebna byłaby olbrzymia ilość materiału, który trzeba byłoby w dużej mierze przetransportować z Ziemi. I właśnie tutaj pojawiają się pierwsze kłopoty.
Przetransportowanie jednego kilograma dowolnej materii z Ziemi na Marsa wiąże się z koniecznością poniesienia kosztów w wysokości co najmniej 1,5 tysiąca dolarów. Naukowcy wpadli więc na alternatywny pomysł. Baza powstanie, ale z ludzkiego moczu i krwi!
Treść od partnera: Mycie kostki brukowej – Odśwież swoją kostkę brukową dzięki naszym profesjonalnym produktom do mycia kostki brukowej. Zobacz naszą ofertę na norwit.pl i przywróć blask i czystość swojej kostce brukowej już dziś!

Baza na Marsie – alternatywne rozwiązanie
Zdaniem Aleda Robertsa z Uniwerstytetu w Manchesterze baza na Marsie może powstać z tego, co znajduje się na tej planecie oraz z materiałów, które mogą tam wytworzyć ludzie.
Planeta jest bogata w minerały, z których moglibyśmy zbudować budynek. Problemem jest jednak woda, której dotychczas tam nie odkryto. To właśnie ona miałaby związać cement w zwartą, twardą i wytrzymałą konstrukcje. Istnieje dla niej pewna alternatywa.
Ma nią być ludzki mocznik oraz albumina. Mocznik znajduje się w moczu, pocie a nawet w naszych łzach. Z kolei albumina znajduje się w osoczu. Jest białkiem, które stanowi aż 2/3 wszystkich białek znajdujących się w osoczu.

Rozwiązanie idealne
Wykorzystanie krwi, moczu czy też potu wydaje się być rozsądne, ponieważ miałyby one być pozyskiwane od astronautów, którzy i tak będą znajdowali się w kosmosie podczas wykonywania swoich misji badawczych.
Baza na Marsie nie wymagałaby więc transportowania dodatkowych materii z ziemskiej przestrzeni. To znacznie ograniczyłoby koszty całego przedsięwzięcia, które i tak nie będą małe ze względu na skalę zjawiska i innowacyjny charakter projektu.
Pierwszym etapem w badaniach zespołu Aleda Robertsa było sprawdzenie, jaką wytrzymałość miałby beton, który powstaje przez połączenie marsjańskiego materiału z fizjologicznymi wydzielinami mieszkańca Ziemi. Wyniki są zaskakujące.

Kosmiczny beton
Okazało się bowiem, że po dodaniu albuminy do cementu, jego odporność na ściskanie wyniosła 25 megapaskali, czyli mniej więcej tyle, co standardowego betonu. Z kolei po dodaniu mocznika wynik okazał się być znacznie lepszy.
Wówczas odporność na ściskanie wyniosła 40 megapaskali . Naukowcy postanowili więc sprawdzić, w ile lat powstałaby baza na Marsie. Okazało się, że już 6 astronautów mogłoby wyprodukować w ciągu 2 lat materiał do wytworzenia 500 kilogramów betonu.
Problemem jest jednak to, że aby było to możliwe, astronauci musieliby dwa razy w tygodniu oddawać aż 1,2 litra osocza. Konieczne jest więc sprawdzenie, jaki miałoby to wpływ na ich zdrowie. Bez tego całe przedsięwzięcie byłoby nieetyczne.

Problematyczne przedsięwzięcie
Część naukowców uważa, że projektowana w ten sposób baza na Marsie jest z góry skazana na porażkę. Ma to wynikać z faktu, że naukowcy nie bazują na faktycznej glebie z Marsa, a jedynie na materiale, który ją odzwierciedla.
To z kolei ma oznaczać, że tak naprawdę nie wiemy, jakie są właściwości materiału z sąsiedniej planety. Znamy jedynie właściwości fizyczne a nie chemiczne materiału, na którym chcemy oprzeć tak poważne przedsięwzięcie.
Mogłoby się wydawać, że problem można łatwo rozwiązać. W końcu wystarczy przetransportować próbki gleby z Marsa na Ziemię. Niestety okazuje się, że na to będziemy musieli poczekać minimum 10 lat.

Etyczny problem
Wielu naukowców uważa również, że baza na Marsie nie powinna powstawać z ludzkiej krwi. Podkreślają oni, że jest to materiał, którego my ludzie potrzebujemy, by żyć.
Nie jest to produkt uboczny działania naszego organizmu, jak na przykład mocz. Ludzka krew ratuje życie innym ludziom i pełni kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, więc wykorzystywanie jej w tym celu może być wysoce nieetyczne.
W odpowiedzi na te zarzuty autorzy projektu mówią o tym, że możliwe byłoby jedynie pozyskiwanie tych produktów z osocza, które są potrzebne do budowy bazy i dalsze przetwarzanie tych produktów, które zostaną. To jednak nie rozwiewa wątpliwości natury etycznej.

Pomysł nie taki nowoczesny
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wykorzystanie białek do produkcji betonu jest niezwykle innowacyjne. Prawda jest jednak taka, że podobne pomysły pojawiły się znacznie wcześniej, niż moglibyśmy się spodziewać!
Już tysiące lat temu dodawano do betonu bydlęcą krew czy jajka, by teoretycznie wzmocnić jego wytrzymałość. Tajemnice o tym przekazywano sobie z ust do ust, a kolejni budowniczy chwalili się tym, jak innowacyjne i trwałe są ich wynalazki.
Prawda jest jednak taka, że jajka czy zwierzęcą krew wystarczy zastąpić wodą, by beton był odpowiednio trwały. Ważne są proporcje i – co kluczowe – bieżący dostęp do wody.